REAL MADRYT CF


Transfery

Edinson Cavani celem Manchesteru United
Jeszcze przed zakończeniem okienka transferowego klub z Old Trafford spróbuje wzmocnić linię ataku. Do drużyny Czerwonych Diabłów przymierzany jest wciąż pozostający bez zatrudnienia 33-letni Edinson Cavani. Zgodnie z informacją podaną przez Gianlukę Di Marzio, szanowanego włoskiego dziennikarza, wysłannicy z czerwonej części Manchestru pojechali na rozmowy z Urugwajczykiem w sprawie kontraktu. Sam Cavani pozostaje wolnym zawodnikiem, od kiedy wraz z końcem sezonu rozstał się z PSG, więc ma pełną dowolność w wyborze nowej drużyny. Tego lata był już bardzo blisko dołączenia do Benfiki Lizbona, lecz ostatecznie temat transferu upadł. Ole Gunnar Solskjaer bardzo chce, aby do drużyny przyszedł napastnik światowej klasy, który zapewni solidną grę i wiele bramek. Nic więc dziwnego, że klub jest tak zdeterminowany. W Manchesterze mają jednak plan B na wypadek niepowodzenia transferu Cavaniego. Tą alternatywą ma być bowiem Luka Jović. Serb nie jest zbytnio ceniony w Realu Madryt po fatalnym poprzednim sezonie i potrzebuje odbudowy formy. Miejscem, gdzie mógłby tego dokonać, mogłaby być angielska Premier League. Menedżer United z pewnością również takie wzmocnienie przyjąłby z wielką radością, lecz priorytetem ponoć nadal jest Edi Cavani. Do zakończenia okienka pozostał niecały tydzień. Jak widać, dla fanów Czerwonych Diabłów może być to bardzo intensywny i ciekawy czas, a my z zainteresowaniem będziemy przypatrywać się poczynaniom Manchesteru United.   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


29 WRZEŚNIA 2020, 18:53
Transfery

Oficjalnie: Tottenham Hotspur wypożycza Garetha Bale'a
31-letnia gwiazda tak jak zapowiadano wraca do byłego klubu. Tottenham Hotspur za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej poinformował o pozyskaniu na zasadzie sezonowego wypożyczenia Garetha Bale'a z Realu Madryt. Skrzydłowy po pozytywnym przejściu testów medycznych związał się z nowym-starym pracodawcą kontraktem obowiązującym do 30 czerwca 2021 roku. W Londynie będzie grał z numerem "9" na koszulce. Wygląda na to, że Spurs zapłacili za tę transakcję 22 miliony euro, a kwota ta objęła pensję piłkarza i symboliczną opłatę za czasowe usługi. 83-krotny reprezentant Walii występował w barwach ekipy Królewskich od września 2013 roku, kiedy to trafił na Santiago Bernabeu za 101 mln właśnie z Tottenhamu Hotspur. Prawy napastnik swego czasu był łączony również z takimi zespołami jak niemiecki Bayern Monachium czy także angielski Manchester United. Gareth Bale w 20 spotkaniach minionej kampanii strzelił 3 bramki i zanotował 2 asysty. Znany portal "Transfermarkt.de" wycenia gwiazdora na 28 milionów euro. Aktualizacja: "The Telegraph" ma nieco inne zdanie odnośnie pensji Walijczyka. Ponoć Real Madryt wciąż opłacać będzie ponad połowę zarobków Garetha Bale'a.   Bale. Is. Back. Welcome home, @GarethBale11 😍 #BaleIsBack ⚪️ #COYS pic.twitter.com/iOIWC2ZwtC — Tottenham Hotspur (@SpursOfficial) September 19, 2020   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


19 WRZEŚNIA 2020, 19:02
Inne

„Przejście Neymara do PSG było zarówno jego błędem, jak i FC Barcelony” - Mikołaj Lipiński z Fangol.pl [WYWIAD]
Bez wątpienia dla polskiej piłki ostatnie lata nie są usłane różami. Przerwanie przez Legię Warszawa w sezonie 2016/2017 pasma edycji Ligi Mistrzów bez polskich drużyn mogło napawać niedowiarków optymizmem. Uniknęła ona wówczas ostatniego miejsca w grupie, awansując do 1/16 finału Ligi Europy. Nie na co dzień spotyka się ekipę, która dostaje manto od wszystkich rywali, po czym w rewanżach uczestniczy w rekordowym pod względem ilości bramek spotkaniu z Borussią Dortmund (4:8), osiąga "zwycięski" remis z Realem Madryt (3:3), by finalnie skromnie ograć Sporting Lizbona. Fakt faktem, na dwumeczu z Ajaxem Amsterdam zakończyliśmy występy w europejskich pucharach, lecz emocji nie brakowało i można było uwierzyć, że teraz będzie lepiej. Boisko jednak boleśnie weryfikuje na arenie międzynarodowej kluby z PKO Ekstraklasy, co nie zmienia faktu, że wierność kibiców, tych najprawdziwszych, jest zjawiskiem równie rzadkim, co cudownym. Jednym z miłośników polskiej piłki i ligi jest gość wywiadu, Mikołaj Lipiński, znany z serwisu i kanału Youtube'owego "Fangol.pl". Nowinki transferowe: Witaj Mikołaju, z góry chciałbym Ci podziękować za poświęcony czas i niebywałą przyjemnością będzie z Tobą porozmawiać. Mikołaj Lipiński: Cześć! To dla mnie ogromna przyjemność. Mam nadzieję, że będę interesującym gościem. Zawsze przyjemnie jest porozmawiać sobie z kimś o piłce nożnej, zwłaszcza, że ostatnio bywa naprawdę ciekawie. Chociaż powiem Ci szczerze, że nie jestem fanem sag transferowych, jak np. w przypadku Arka Milika, który ponoć odrzucił ofertę Romy. W jego temacie przewijało się już wiele klubów, od Crystal Palace, Newcastle, był również ten nieszczęsny Juventus, teraz Rzym... NT: Masz rację, na dobrą sprawę teraz najgorszym jego posunięciem może być pozostanie w Napoli. ML: Myślę, że nie powinien pozostać w Napoli, bo to może być dla niego tragiczne w skutkach. Zarząd klubu wymaga za Polaka ogromnych pieniędzy, których wielu nie jest w stanie dać, a jak już pojawia się chętny, to okazuje się za chwilę, że Arek odrzuca ofertę. Gennaro Gattuso nie widzi dla niego miejsca w składzie, a okienko transferowe trwa już tylko do początku października. Więc konkretnie: transfer albo Milik ma stracony cały sezon i to jeszcze przed EURO. Nawet jeśli miałby odejść zimą, to wciąż jest pół roku w plecy, a na to nie może sobie pozwolić. NT: Zauważ, że jak na jedno okienko mamy dużo transferowych sag: Messi, mający absolutnie dość tego, co aktualnie reprezentuje FC Barcelona, gdzie finalnie pozostał w klubie, Jadon Sancho, który nie przeszedł do Manchesteru United, ponieważ nieugięty jest zarząd BVB, mówiący "120 milionów albo go nie dostaniecie". ML: Właśnie w temacie Manchesteru United, zapewne słyszałeś o tym, że łączony jest z zespołem Gareth Bale. To byłby z pewnością ciekawy krok. Wszyscy wiemy dobrze, że Walijczyk traktuje Real Madryt niepoważnie. Stał się najdroższym "golfistą" w historii piłki nożnej. Na pewno posiada jeszcze umiejętności, które pozwolą mu na grę na najwyższym poziomie, tylko kluczowe jest pytanie, czy Solskjaer chce ryzykować. Dla wielu kibiców taki ruch transferowy pewnie byłby niepojęty, ale w Hiszpanii nic go nie trzyma. Liczne wybryki sprawiły, że kibice i włodarze mają go serdecznie dosyć, ale on podchodzi do tego z ironicznym uśmieszkiem. Cóż, walijski humor chyba nie jest do końca zjadliwy dla Hiszpanów. NT: Z pewnością Gareth jest ciekawą postacią. Powiedz mi, drogi Mikołaju, byśmy mogli być może później nawiązać do tego, jaki jest Twój ulubiony klub? ML: Wiem, że niektórzy mogą być zdziwieni, a dla innych będzie to zabawne, ale miejsce w moim kibicowskim sercu jest zarezerwowane dla Legii Warszawa. Od kiedy tylko pamiętam najchętniej śledzę Ekstraklasę. Jakby to było wczoraj, przed oczami mam pięknego loba Marka Saganowskiego z meczu z Widzewem. Ta bramka znaczyła dla mnie bardzo dużo, wtedy tak naprawdę zrozumiałem, że to jest MÓJ klub. Zdaję sobie sprawę, że obecna Legia jest inna i daleko jej nawet do tej drużyny, która zremisowała z Realem Madryt. W tym sezonie walka o Ligę Mistrzów się niestety nie udała, a i o fazę grupową Ligi Europy może być ciężko. Dzisiaj w drużynie nie ma takich indywidualności jak Vadis Odjidja-Ofoe, Daniel Ljuboja czy właśnie "Sagan". Zresztą, w ciemno bym zamienił obecny atak Legii, bez urazy dla chłopaków, na duet Prijović-Nikolić. Nie będę ukrywał też, że swym pożegnaniem z Warszawą, Vadis złamał mi serce, ale może kiedyś jeszcze wróci. NT: Życzę Ci tego, ponieważ zawsze jest nadzieja. Widzisz, mi jako kibicowi Borussii Dortmund ostatnio serce pękło, gdy opuszczał nas Mario Goetze. Lewandowskiemu kończył się kontrakt, więc to zrozumiałe. Hummelsa też można usprawiedliwić, gdyż grał już jako młodzik w Bayernie. Jednak Mario prawdziwie mnie zranił. Co ciekawe, BVB kibicuję dzięki FIFIE 06, w której grałem najchętniej nimi ze względu na obecność Ebiego Smolarka i obok niego potężnego przecież Jana Kollera. ML: No widzisz. Twój przykład idealnie pokazuje, że jeden kibic mógł zakochać się w drużynie przez FIFĘ 06, a inny przez sentyment do bramki. To jest właśnie najpiękniejsze. NT: To prawda. Widzę, że rozmowa nam się klei, ponieważ oboje niesieni falą pomysłów troszeczkę odpłynęliśmy (śmiech). Także prosiłbym Cię teraz, abyś wyraził swą opinię, czy mimo faktu, iż jeszcze mamy trochę okienka transferowego przed sobą, po niesamowitych posunięciach można nazwać Chelsea Londyn "zwycięzcą" tegoż okresu? ML: "Zwycięzcą" tak, zdecydowanie tak. Zaskakujące dla mnie jest to, że w czasach, gdy inne zespoły są zmuszone oszczędzać, Roman Abramowicz odkręcił kurek i z miejsca dał zielone światło na rewolucję kadrową. Wśród tych transferów wrażenie robią przede wszystkim dwaj młodzi Niemcy z Bundesligi, o których z pewnością wiesz nieco więcej. Timo Werner i Kai Havertz - to są dopiero niewyobrażalne talenty. Ostatnio mówiło się, że Chelsea jest też blisko podpisania umowy z bramkarzem, bodajże Mendy z Rennes. I taka ciekawa sytuacja - z jednej strony klub pozyskuje klasowego golkipera, z drugiej Lampard chwali po meczu Kepę, czym podtrzymuje w teorii jego wartość transferową. Przecież nie mógłby wprost powiedzieć: "On jest słaby, już go nie chcemy". Takie słowa zniechęciłyby każdego do jego kupna i klub na pewno nie odzyskałby fortuny włożonej w jego zakup. Wracając do głównego pytania, myślę, że Chelsea pozamiatało na rynku, chociaż nadal liczę na jakieś ruchy Manchesteru City. NT: Dobrze, chciałbym teraz zapytać Cię o piłkarza genialnego, jednak nie mam na myśli Leo Messiego, o którym było bardzo głośno ani Cristiano Ronaldo, swą wartość udowadniającego niemal cały czas. Z pewnością wiesz, co stało się w ostatnim spotkaniu PSG z Olympique'iem Marsylia: fala żółtych i czerwonych kartek, wzajemne oskarżanie się o rasizm i homofobię i w końcu twitterowa wojna, gdzie jedną stroną jest Neymar. Powiedz mi, czy zważywszy na jego wiek, ale i też wiek Messiego i CR7, Brazylijczyk ma szansę przezwyciężyć umiejętnościami swą porywczość i mentalność na tyle, by zdobyć chociaż jeden raz Złotą Piłkę? ML: To ciekawe pytanie. Z jednej strony nie wiem, czy ktokolwiek tak, jak Neymar potrafi bawić się piłką i jednocześnie tak upokarzać rywali. Ma on w sobie coś niespotykanego, ten luz typowy kiedyś dla Ronaldinho. Jednak moja odpowiedź na twoje pytanie brzmi: "Nie". Neymar nie wygra Złotej Piłki, gdyż w najważniejszych momentach wciąż przegrywa ze swoim charakterem. Osobiście nie przepadam za nim. Uważam, że przejście Neymara do PSG było błędem zarówno jego, jak i Barcelony. Duma Katalonii do teraz nie znalazła godnego zastępstwa, a dobrze obaj wiemy, jaka tam obecnie jest sytuacja. Brazylijczyk dopiero teraz dotarł do finału LM z PSG, co jest pierwszym tak dużym sukcesem po jego transferze. A przecież nie trafił do Paryża po to, żeby kolekcjonować zdobywane rok w rok mistrzostwa Ligue 1. Tu miało chodzić o coś więcej. NT: Skoro już mowa o Lidze Mistrzów, dobrze pamiętamy, że Bayern Monachium wzniósł to trofeum w niezwykłym stylu, gdyż wygrali każdy pojedynczy mecz w tych rozgrywkach. Nie pamiętam, by coś takiego przydarzyło się, od kiedy śledzę piłkę nożną. Oczywistym też jest to, iż od kiedy rozgrywki te noszą powszechne miano, tylko Real Madryt obronił tytuł i to od razu dwukrotnie. Stąd też pytanie, czy przy zachowaniu "team spirit", poukładaniu zespołu jak należy przez Hansiego Flicka i przede wszystkim kadrze, Bawarczycy mogą powtórzyć ten wyczyn? ML: Zdecydowanie tak. Robert Lewandowski to maszyna do strzelania bramek, zaś kolektyw stworzony w trakcie sezonu to coś niesamowitego. Szkoda, że prawdopodobnie odejdzie Thiago, trochę niedoceniany, a przecież wymiatający na środku pola. Na ten moment imponuje mi także Goretzka. Co ten gość czasami potrafi zrobić z piłką! Jestem również pod wrażeniem jego aspektów fizycznych, tego jak w tym elemencie się rozwinął i ile przez 90 minut potrafi z siebie wykrzesać. Myślę, że przy zachowaniu dyscypliny i formy, Bayern jest spokojnie w TOP 3 drużyn do zdobycia tego trofeum w nowym sezonie. A może nawet jest głównym faworytem. NT: Wracając na chwilę również przy okazji Roberta do tematu Złotej Piłki, nie będę pytał o to, w czym poprzedni rozmówcy kurczowo mnie utwierdzali, czyli o słuszności tego trofeum dla Polaka, jednak gdybyś miał wytypować TOP 5 piłkarzy do lat 23, którzy w przyszłości mają szansę i już teraz posiadają papiery na zdobycie Baloon D'or, kto by to był? ML: Na pewno wymieniony już Kai Havertz. Zapewne zrobi Ci się jako kibicowi BVB bardzo miło, bo jestem ogromnym fanem Erlinga Brauta Haalanda. Postępy i tempo, w których je robi, są ponadprzeciętne. Z jednej strony zachwyca swoją grą fanów na całym świecie, z drugiej zaskakuje swoimi dziwnymi pomeczowymi zachowaniami. BVB zrobiło na nim genialny interes, zresztą jak na Jadonie Sancho. Ma 20 lat i potrafi wziąć ciężar gry na siebie i przedryblować pół boiska, a do tego podać celnie. Świetny zawodnik wyciągnięty za małe pieniądze. Teraz pewnie Cię zaskoczę, ale przyszłego zdobywcę Złotej Piłki widzę w Gio Reynie. Drugi Christian Pulisić, a już niezwykle dojrzały na boisku, zdecydowanie przyszłość futbolu. A piąty? Ansu Fati. To jest na 100% przyszła gwiazda FC Barcelony. Nie zastąpi on rzecz jasna Messiego. Taki się jeszcze nie urodził i pewnie długo się nie urodzi, ale młodziutki Hiszpan już wiele razy rozwiązywał problemy swojej ekipy. NT: Dziwi mnie, że nie wspomniałeś o człowieku, który swego czasu był nazywany "tym, w którego cieniu obecnie znajduje się Neymar", czyli rzecz jasna Kylianie Mbappe. ML: O rany, widzisz, w mojej piłkarskiej świadomości Francuz istnieje tak długo, że nie wpisałem go w podany przedział, a faktycznie ma on 22 lata. Z pewnością Kylian Mbappe wygra kiedyś Złotą Piłkę. Szczerze mówiąc, nie przywiązuję wagi do tego, kto otrzyma tę nagrodę. To od dawna nie funkcjonuje tak jak powinno. Coraz częściej umiejętności schodzą na dalszy plan, a triumfują specjaliści od wizerunku największych gwiazd piłki nożnej i cała machina marketingu sportowego. NT: Rozumiem. Skoro już poniekąd poruszyliśmy tematykę młodych talentów, chciałbym poznać Twą opinię na temat tego, kto jest największym zmarnowanym talentem XXI wieku? ML: Nie wiem czemu, jako pierwszy przyszedł mi do głowy… Hachim Mastour. Kiedyś uznawany za wielki talent AC Milanu, teraz ponoć jest przeciętniakiem w Serie B, w barwach Regginy. Najbardziej szkoda mi jednak Adriano. W Interze Mediolan i Parmie wciąż jest postacią ikoniczną, która nie dała rady z problemami. Mowa była nawet o depresji. Wielka strata dla piłkarskiego świata, w którym wiele miał przecież jeszcze do zaoferowania. A Polak? Hmm... NT: Myślę, że dobrym przykładem jest Dawid Janczyk. ML: O właśnie. Tak, historia Janczyka jest tragiczna i niezwykle smutna. Przykład na to, że demony mogą zniszczyć wielkie talenty. Śledziłem jego losy w Legii Warszawa, jeszcze przed transferem do CSKA, i robił na mnie piorunujące wrażenie. Może nie był to poziom Roberta Lewandowskiego, ale miał zadatki na naprawdę dużą karierę. Bardzo mu kibicowałem i nadal trzymam za niego kciuki w LZS-ie Piotrówka. NT: Powoli zmierzając już do końca naszej rozmowy, biorąc pod uwagę Twój ukochany klub, zdradź mi, kogo, oczywiście w ramach możliwości, widziałbyś w Legii Warszawa? Pomińmy na potrzeby pytania upragnionego przez zapewne tłumy Vadisa. ML: Może ktoś taki jak Marko Marin. Niegdyś świetny piłkarz, idealny playmaker. Brakuje mi kogoś takiego w Warszawie. Czarował w Chelsea czy też w Niemczech, a jeszcze całkiem niedawno występował w Crvenie Zvezdzie. Zaliczył kolosalny zjazd w karierze, ale w Legii by się przydał. Drugim wymarzonym transferem Lipińskiego niech będzie Lazar Marković. Jeżeli zgłasza się po ciebie Liverpool i płaci grube miliony, to oznacza, że musisz być całkiem dobrym graczem. Tam sobie nie poradził, z tego co pamiętam grał nawet dla Hull City, a teraz wrócił do Serbii i występuje w Partizanie Belgrad. NT: Pozytywnym akcentem kończąc, jaka była najpiękniejsza bramka, jaką w życiu widziałeś? ML: Moja odpowiedź będzie sentymentalna. Wspominałem już o lobie Marka Saganowskiego, on na zawsze pozostanie w moim sercu. Tak samo jak bomba Vadisa z Realem Madryt - strzał nie do wyjęcia. I nie wiem, czy mówi Ci coś imię Edson. Obrońca, który niesamowicie uderzał z rzutów wolnych. Mam w pamięci dwie jego bramki - z ostrego kąta w derbach Warszawy i huknięcie z prawie 30 metrów w meczu z Amicą Wronki. Tak na szybko przed oczami mam jeszcze indywidualną akcję i pięknego gola Rafała Wolskiego z meczu z Lechią Gdańsk. NT: Z takich bardziej "światowych" goli mogę dodać od siebie rzecz jasna przewrotkę Zlatana z Anglią, rajd Lionela Messiego w starciu z Athleticiem Bilbao, petardę Giovanniego van Bronckhorsta przeciwko Urugwajowi na Mundialu, oraz sentymentalnie okno Vadisa i chociaż z odtworzenia, to jednak ważny dla mnie lob Larsa Rickena na 3:1 przeciwko Juventusowi w finale Ligi Mistrzów. ML: Zlatan Ibrahimović to generalnie na tym tle jest fenomenem. Urodził się, by strzelać znakomite bramki. Bardzo go lubię. NT: Ja również, pomimo jego arogancji, ale jednak na tym szczeblu również jest "one and only" i bez względu na ilość jego sprzymierzeńców i przeciwników pamiętajmy: "Łączy nas piłka". Cóż, chciałbym jeszcze raz serdecznie Ci podziękować za rozmowę, za poświęcony czas i za poszerzenie z pewnością moich horyzontów w zakresie futbolu, a zwłaszcza Ekstraklasy. ML: Cała przyjemność po mojej stronie. Dzięki za miłą i sympatyczną rozmowę. Mam nadzieję, że do usłyszenia w przyszłości! Chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników "Nowinek transferowych" oraz widzów kanału "Fangol.pl".   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


17 WRZEŚNIA 2020, 21:07

Anglia

Piłkarz (nie)potrzebny. Krótka historia Jamesa Rodrigueza
122 mecze, 37 goli oraz 29 asyst - rozdział zawodnika na Bernabeu się zamknął. Z takimi statystykami zakończył swoją sześcioletnią przygodę z ekipą Królewskich James Rodriguez. Piłkarz, którym w 2014 roku, podczas pamiętnych Mistrzostw Świata w Brazylii zachwycał się cały piłkarski świat. Kolumbijczyk, który swoimi strzałami lewą nogą siał postrach wśród bramkarzy. Tytan, który zaangażowaniem na boisku przebijał wszystkich. Swoimi piłkarskimi popisami na brazylijskim mundialu James przykuł uwagę największych europejskich klubów. 24-letnim wówczas zawodnikiem interesowały się zespoły takie jak Manchester United, Chelsea czy Real Madryt, do którego ostatecznie trafił. Jego wielkim fanem stał się Carlo Ancelotti, który przekonał zarząd do ściągnięcia go z AS Monaco. Wykupiony za 75 mln euro James stał się szóstym najdroższym zawodnikiem w historii futbolu. Wielkie nadzieje, które były związane z tym transferem rozpalały do czerwoności kibiców Królewskich. Pierwszy sezon w Madrycie James mógł zaliczyć do udanych. Real z nim w składzie sięgnął po wicemistrzostwo kraju, a sam Rodriguez rozegrał w sezonie 29 ligowych spotkań, w których strzelił 13 bramek i zaliczył 13 ostatnich podań. Przez kolejne trzy sezony madrycki klub niepodzielnie rządził na europejskim podwórku, zdobywając Ligę Mistrzów trzy razy z rzędu. Niestety Kolumbijczyk nie odgrywał już kluczowej roli w zespole Zinedine'a Zidane'a, który przejął stanowisko po Ancelottim. Dni chwały Jamesa w zespole Los Galacticos trwały dość krótko. Rodriguez szukał odbudowania formy w Bayernie Monachium, do którego trafił na dwuletnie wypożyczenie. Po powrocie do Madrytu, forma Kolumbijczyka nadal nie przekonywała zarówno trenera, jak i kibiców. 7 września 2020 roku podano do publicznej wiadomości informację, że James przenosi się do Evertonu, aby po raz trzeci pod okiem Carlo Ancelottiego spróbować wrócić na sam szczyt.   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


08 WRZEŚNIA 2020, 19:11

Transfery

Oficjalnie: James Rodriguez zawodnikiem Evertonu
29-latek następnym po Allanie hitowem wzmocnieniem The Toffees. Everton za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej poinformował o pozyskaniu na zasadzie transferu definitywnego Jamesa Rodrigueza z Realu Madryt. Ofensywny pomocnik po pozytywnym przejściu testów medycznych związał się z nowym pracodawcą kontraktem obowiązującym do 30 czerwca 2022 roku (opcja przedłużenia o sezon). Ponownie będzie pracował z Carlo Ancelottim. Kwota tej transakcji wyniosła około 23 milionów euro. 76-krotny reprezentant Kolumbii występował w barwach drużyny popularnych Królewskich od lipca 2014 roku, kiedy to trafił na Santiago Bernabeu za aż 75 mln euro z AS Monaco. Dwa sezony spędził na wypożyczeniu w niemieckim Bayernie Monachium, a wcześniej grał jeszcze m.in. dla FC Porto, CA Banfield oraz macierzystego klubu Envigado FC. James Rodriguez, którego łączyło się także z SSC Napoli, Atletico Madryt czy Manchesterem United, w 14 spotkaniach minionej kampanii strzelił 1 gola i zaliczył 2 asysty. Fachowy portal "Transfermarkt" wycenia pomocnika na 32 miliony euro. Aktualizacja: Transakcja ta podobno jednak odbyła się na zasadzie wolnego transferu, czyli... zupełnie za darmo. Ujawnił to były zespół Jamesa Rodrigueza.   🔵 | Comunicado Oficial: James Rodriguez. ✍️#AlóJames — Everton (@Everton) September 7, 2020   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


07 WRZEŚNIA 2020, 21:06

Inne

„Bez Roberta Lewandowskiego będziemy cierpieć” - Maciej Łoś z Piłkarskiego Państwa Środka [WYWIAD]
Każdy kibic, który znalazł ukojenie w piłce nożnej, ma swą ulubioną drużynę, a co za tym idzie, również ligę, wydającą się najbardziej interesującą. Znamy też przypadki rozgrywek, nie przyciągających do siebie znakomitej większości fanów futbolu. Niestety, przez niewiedzę i ukształtowane przez stereotypy sprzed lat, mniemanie takie zaczęła nosić również liga chińska. Jednak po styczności z gościem wywiadu, który miałem przyjemność przeprowadzić, o 180 stopni może, a nawet uważam, że powinno się zmienić spojrzenie na Chinese Super League. Swój czas poświęcił Maciek Łoś, czyli założyciel i ojciec mega ciekawego oraz bardzo wyróżniającego się na tle innych fanpage'a "Piłkarskie Państwo Środka". Nowinki transferowe: Tak więc przede wszystkim dziękuję Ci serdecznie za zgodę na wywiad i witam Cię serdecznie, Maćku. Już mieliśmy okazję raz się kontaktować i miałem na uwadze pytanie, które zapewne słyszysz dość często, ale jest kuszące. Dlaczego akurat liga chińska? Maciek Łoś: Od dawna byłem kibicem śledzącym różnego rodzaju ligi egzotyczne. Lubiłem oglądać MLS za czasów Henry'ego, Drogby i Dempseya, a także brazylijską Serie A z Ronaldo, Roberto Carlosem i Rogerio Cenim na czele. Zainteresowanie CSL zrodziło się naturalnie, ponieważ po skończeniu liceum chciałem spróbować czegoś oryginalnego i poszedłem na studia sinologiczne. Już wcześniej śledziłem rozgrywki chińskiej ligi, ponieważ grało tam już wielu znakomitych piłkarzy, jednak na poważnie zainteresowałem się tymi rozgrywkami około 2016 roku. Następnie postanowiłem założyć fanpage poświęcony CSL, ponieważ zauważyłem, że w polskim internecie brak strony o takiej tematyce, która regularnie publikowałaby posty i ciekawostki związane z chińską piłką. Potem wszystko potoczyło się z górki. Dzięki regularnej pracy zainteresowało się mną kilka osób, dzięki którym miałem okazję wystąpić w radiu i przed kamerą. NT: Gratuluję już osiągniętych sukcesów i z miejsca życzę kolejnych. Wiedza, jaką posiadasz jest niesamowita i aż z przyjemnością czyta się treści zamieszczane na fanpage'u. Jaki jest Twój ulubiony klub w Chinese Super League? MŁ: To jest dość trudne pytanie, ponieważ nie mam żadnego ulubionego klubu. Według mnie każda ekipa CSL ma do zaoferowania coś fajnego. Guangzhou Evergrande to przepych i potęga, największy hegemon w ostatnich latach. Shanghai SIPG to samba w wykonaniu Hulka i Oscara. Beijing Guo'an to świetnie działający kolektyw, gdzie wszyscy wspólnie pracują i nie ma przodującej gwiazdy. Dalian Pro to charyzmatyczny Rafa Benitez i jego walka z nauczeniem Chińczyków swojej wizji gry. Shijiazhuang to weterani Muriqui i Matheus, którzy nic nie robią sobie ze swojego wieku i rozgrywają wspaniały sezon. Tak naprawdę liczą się dla mnie emocje i atrakcyjność meczów, no i najważniejsze, czyli rozwój chińskiej piłki. NT: Jak najbardziej rozumiem i szanuję, jest to rozsądne bardzo podejście do pasji w kontrze dla incydentów, które mają miejsce ze względu na "zbytnie zamiłowanie" niektórych do swej drużyny. Pozostając w Chinach, jak uważasz, która niegdyś gwiazda europejskich boisk najlepiej odnajduje się przez pryzmat czasu w CSL, a która zaś nie wpasowała się w azjatycki klimat i nie może nawiązać do czasów świetności z Europy? MŁ: Wielu jest piłkarzy, którzy radzą sobie świetnie w CSL. Jeśli miałbym wymienić jednego, to chyba Paulinho. On tak naprawdę wypromował się w Chinach, ponieważ w 2015 roku odchodził do Evergrande z łatką najgorszego transferu w historii Tottenhamu. Świetne występy w ekipie prowadzonej wówczas przez Luisa Felipe Scolariego sprawiły, że pomocnikiem zainteresowała się Barcelona i zapłaciła za niego aż 40 milionów euro. Wszyscy łapali się za głowy, a Paulinho okazał się naprawdę dobrym transferem i w glorii chwały wracał rok później do Chin. A tak radził sobie wybornie, notując znakomite statystyki strzeleckie. Jest zdecydowanie jedną z największych gwiazd, które grały w Chinach. Niestety nie wszyscy radzą sobie dobrze w CSL. W Szanghaju kibice bardzo źle wspominają Carlosa Teveza, ponieważ Argentyńczyk zarobił niewyobrażalną sumę pieniędzy, a nie pokazał praktycznie nic na boisku i po 9 miesiącach opuścił Azję. Obecnie kiepsko radzą sobie przede wszystkim Marek Hamsik i Moussa Dembele, ich statysyki są bardzo przeciętne. Zupełnie nie odnajduje się także Stephan El Sharaawy. Na szczęście więcej jest przypadków piłkarzy, którzy nie pojechali do Chin odcinać kupony, tylko rzeczywiście sumiennie pracują na treningach i potem pokazują swoje umiejętności podczas meczów. NT: Powiem szczerze, że o ile głównie dzięki Tobie zmotywowałem się do oglądania ligi chińskiej, tak pechowo właśnie zamiast obejrzeć zawodników, którzy jak wspomniałeś dają popisy piłkarskiej wirtuozerii, tak oglądam tych niemrawych. Faktycznie, w Shanghai Shenhua El Shaarawy radzi sobie kiepsko, Hamsik nie reprezentuje tego co w Napoli, a niestety miałem nieprzyjemność ostatnio widzieć bestialski faul Moussy Dembele. Jednak powiedz mi Maćku, czy coś na tle innych lig wyróżnia ligę chińską w szczególności? MŁ: Na pewno jeśli chodzi o ligi egzotyczne, to CSL góruję nad innymi pod względem liczby gwiazd znanych z gry w Europie. W ostatnich latach pracowało tam także wielu wybitnych szkoleniowców, m.in. Luis Felipe Scolari, Manuel Pellegrini, Andre Villas-Boas, Sven-Goran Ericsson, Vanderlei Luxemburgo. Chińscy kibice tworzą wspaniałe spektakle na trybunach, atmosfera na meczach zawsze jest gorąca. Aktualnie Chiny przygotowują się do organizacji dwóch dużych turniejów, dlatego też w wielu miastach powstają ogromne, majestatyczne stadiony. Na pewno czuć powiew przyszłości, wszyscy w CSL nastawieni są na budowanie potęgi chińskiej piłki w kolejnych latach. Według mnie CSL i MLS to dwie ligi, które mogą stać się niedługo konkurencją dla rozgrywek europejskich. NT: Z pewnością zarówno Chiny, jak i USA mądrze inwestują pieniądze w przyszłość lig. Zdążyliśmy już pomówić o gwiazdach europejskich, które przybyły do Chin. Tym razem ciekaw jestem Twej opinii, który rodowity Chińczyk mógłby według Ciebie podzielić los Wu Leia i podbić serca kibiców w Europie? MŁ: Naturalnym kandydatem wydaje się być Wei Shihao. To skrzydłowy Guangzhou Evergrande i obecnie największa chińska gwiazda CSL. W zimie podchody robiła pod niego hiszpańska Granada, jednak ostatecznie z powodu kłopotów finansowych nie udało jej się sprowadzić 25-latka. Następny w kolejce powinien być Zhu Chenjie. To 20-letni środkowy obrońca występujący w Shanghai Shenhua, w zeszłym sezonie dostał nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza w lidze. Ma bardzo dobre warunki fizyczne i naprawdę spory talent. Wierzę, że niedługo zobaczymy go w Europie. Wciąż czekam na to, by swój potencjał udowodnił Tao Qianlong. 18-letni napastnik Dalian Pro rok temu znalazł się na liście 60 największych talentów piłkarskich na świecie. Niestety, na razie ma on problemy z dyscypliną i do końca obecnego sezonu jest zawieszony w prawach zawodnika. Chińczycy są bardzo surowi za jakąkolwiek niesubordynację. NT: W ramach dopytania, za jakie dokładnie przewinienie 18-latek został zawieszony? MŁ: Nie było to nic karygodnego i niespotykanego w naszych realiach. Tao wraz z trójką innych zawodników złamali zakaz opuszczenia hotelu podczas zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Chin, udali się na miasto. Przez ten "wybryk" zostali wyrzuceni na pół roku z kadry, a kluby dodatkowo zawiesiły ich, przez co nie mogą nawet grać w lidze. NT: Faktycznie, tamtejsze realia są bardzo restrykcyjne. Skoro już wspomniałeś o wielkiej dominacji Guangzhou Evergrande, czy w trwającej kampanii ma ktoś realne szanse, patrząc na dyspozycję, przełamać hegemonię rodem z Francji, Włoch i Niemiec? MŁ: W 2018 roku udało się to zespołowi Shanghai SIPG, wtedy na rok zakończyli trwającą siedem lat hegemonię Kantończyków. W tym sezonie będzie łatwiej o taki obrót spraw, ponieważ z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki CSL musiały zostać zreformowane, aby zdążyć do końca roku z wyłonieniem mistrza. Dlatego liga została podzielona na dwie grupy, a najlepsze drużyny zagrają w play-offach o ostateczne zwycięstwo. Dlatego jest kilku kandydatów na odebranie mistrzostwa Evergrande. Przede wszystkim Shanghai SIPG oraz Beijing Guo'an, to zespoły, które co roku uczestniczą w walce o końcowy triumf i również w tym roku znajdują się w bardzo dobrej formie. Niespodziankę są w stanie sprawić Jiangsu Suning z Alexem Teixeirą i Shandong Luneng z Marouanem Fellainim. W tym sezonie rywalizacja w lidze jest bardzo interesująca. NT: Ciągle kontynuując wątek azjatycki, czy miałeś ulubionego piłkarza z czasów dzieciństwa, pochodzącego właśnie z tego kontynentu? Od siebie mogę dodać, że niegdyś mym idolem był Shunsuke Nakamura, który czarował w Celticu Glasgow. MŁ: Ja również bardzo lubiłem Nakamurę w Celticu, nadal śledzę jego poczynania w Japonii, ponieważ pomimo 40 lat na karku gra on jeszcze na dość wysokim poziomie. Jeszcze jako dziecko pamiętam Hidetoshiego Nakatę, to był jeden z pierwszych piłkarzy, którego kojarzyłem mając 6-8 lat, a to za sprawą tego, że grałem Romą w grze FIFA 2001, a tam Japończyk był podstawowym napastnikiem. Nie zapominam także o Park Ji-Sungu, który był jednym z moich ulubionych piłkarzy w Manchesterze United. W późniejszych latach imponował mi Keisuke Honda. NT: Honda to piłkarski obieżyświat, jako niegdyś kibic Manchesteru United również śledziłem popisy Park Ji-Sunga, a niestety wraz z moją pierwszą FIFĄ Nakata kończył karierę piłkarską, musiałbym odświeżyć archiwum na PS2, czy był w tej odsłonie. A wracając do teraźniejszości, jaki jest Twój faworyt z Azji, brylujący na europejskich boiskach w dzisiejszych czasach? Jako fana Borussii Dortmund troszkę boli mnie, jak potoczyła się niekorzystnie kariera Shinjiego Kagawy, zaś teraz z uwagą patrzę na popisy Takefusy Kubo. MŁ: Obecnie największą azjatycką gwiazdą jest bez wątpienia Son Hueng-Min, to prawdziwa siła napędowa Tottenhamu, bardzo przyjemnie patrzy się na jego grę. Według mnie osiągnął już wyższy poziom niż jego rodak Park Ji-Sung. Takefusa Kubo ma przed sobą świetlaną przyszłość, podobnie jak Lee Kang-In. Odnośnie Kagawy, również mi szkoda, że zanotował taki zjazd. Miał potencjał na to, żeby osiągnąć w futbolu znacznie więcej. Jeśli chodzi o grających wciąż piłkarzy, to Shinji Okazaki jest jednym z moich ulubionych Azjatów, mam jego koszulkę z reprezentacji Japonii. Zawsze daje z siebie wszystko na boisku. NT: Na razie staramy się tutaj sympatyzować większość zawodników, stąd też ma inicjatywa w tym, by zapytać, czy jest jakiś azjatycki piłkarz w Europie, który czymś Ci podpadł i nie darzysz go sympatią? MŁ: Nie jest to może brak sympatii do zawodnika, ale jako kibic Barcelony jestem rozczarowany, że Takefusa Kubo nie wrócił do Barcy i wybrał Real Madryt. Nie mam jednak pretensji do niego, tylko do zarządu klubu, który nie potrafił przekonać go do podpisania kontraktu. Barcelonie przepadł naprawdę duży talent, który już niedługo będzie częścią pierwszego składu Królewskich. Według mnie będzie lepszy niż Vinicius. NT: Odważna opinia, jednakowoż również ją podzielam. Uprzedziłeś poniekąd me następne pytanie o to, komu kibicujesz w Europie, ale ze względu na wybór Dumy Katalonii, co uważasz o tym, co ostatnio przytrafia się wicemistrzowi Hiszpanii? MŁ: Tak, Barcelonie kibicuję od dziecka i jest to bez wątpienia mój ulubiony klub. Dlatego boli mnie to, co ostatnio się w nim dzieje, ponieważ panuje tam kompletny chaos sportowy i instytucjonalny. Nie wiem, dlaczego Josep Maria Bartomeu nie potrafi przyznać się do błędów i podać się do dymisji, jak dla mnie on jest pierwszym winnym całej sytuacji. Nie dziwie się Leo Messiemu, że jest zmęczony problemami, szukał możliwości pokochania piłki nożnej na nowo w innym miejscu. Stoję po jego stronie w tym sporze i uważam, że prezydent złamał dane mu słowo. Jednocześnie nie mogę powiedzieć wiele dobrego o postawie zawodników w ostatnim czasie, ponieważ zarówno styl i wyniki są bardzo słabe. Mam nadzieję, że Ronald Koeman da radę poukładać zespół, choć na samym początku trafiły mu się ogromne problemy. NT: Warto też zauważyć, że głośno mówi się o odejściu Luisa Suareza i Arturo Vidala, a także nadal kwestią rzekłem absurdalną jest oddanie za bezcen Ivana Rakiticia. Czy ta rewolucja kadrowa ma prawo się udać? MŁ: Tylko w przypadku, gdy do klubu trafią wartościowi następcy. Co by nie mówić o Rakiticiu i Suarezie, są to piłkarze, którzy byli liderami Barcelony w ostatnich latach. Na ich miejsce muszą przyjść zawodnicy z ambicjami i głodem wygrywania. A niestety wielkie transfery Barcy pokroju Griezmanna, Coutinho i Dembele okazały się jak na razie rozczarowaniami. Niestety nie oczekuję w tym sezonie sukcesów. NT: Chyba nawet najwięksi optymiści nie widzą póki co nadziei, na pewno do czasu, aż Bartomeu nie odpuści. Czy są jakieś inne zespoły, którym w Europie kibicujesz? MŁ: Nie mam raczej żadnej innej drużyny, której kibicowałbym w podobny sposób, ale sympatyzuję z paroma ekipami. W Premier League lubię Newcastle i Leicester, we Francji Lyon, we Włoszech Milan, a w Niemczech BVB. Zawsze kibicuję też słabszym drużynom, które rozgrywają dobre sezony, lubię niespodzianki i interesujące rozstrzygnięcia na koniec rozgrywek. NT: Jakbyś miał wskazać aktualnie top 5 piłkarzy do lat 23, generalnie młodych, którzy mają wystarczający talent na Złotą Piłkę w przyszłości, kto by to był? MŁ: Mbappe, Haaland, Sancho, Havertz i Alphonso Davies. Ten ostatni jest według mnie fenomenem, dawno na pozycji lewego obrońcy nie widziałem tak utalentowanego gracza z takim potencjałem. Bayern zrobił na nim wspaniały interes i czuję, że rozwinie się w gracza światowej klasy. Mbappe jest już taką gwiazdą, w tak młodym wieku osiągnął już tak wiele. Haaland to maszyna, musi jednak utrzymać formę strzelecką, bo inaczej będzie kwestionowany. Jadon Sancho może wyrosnąć na jednego z najlepszych skrzydłowych, jego statystyki z ostatniego sezonu Bundesligi są świetne. Kai Havertz otwiera nowy rozdział w karierze po transferze do Chelsea. Londyńczycy mogą mieć lidera środka pola na lata. NT: Czy Robert Lewandowski był absolutnie bezkonkurencyjnym, jeżeli chodzi o walkę o Złotą Piłkę, która niestety ze względu na pandemię została odwołana? MŁ: Według mnie tak. Był królem strzelców Ligi Mistrzów, Bundesligi i Pucharu Niemiec, chyba nikt przed nim tego nie dokonał. Argumenty, że liga niemiecka jest słaba, można schować do kieszeni, ponieważ w tym sezonie w odwrocie były La Liga i Premier League. Owszem, ktoś powie, że z taką drużyną to każdy napastnik strzelałby gole. Jeśli tak, to czemu w ostatnich 13 sezonach koronę króla strzelców Ligi Mistrzów zdobywali tylko Cristiano Ronaldo i Leo Messi? Gdzie Luis Suarez, Karim Benzema, Edinson Cavani, Sergio Aguero, Romelu Lukaku? Powinniśmy być dumni z naszego rodaka, ponieważ wczorajszy mecz z Holandią pokazał, jak wiele traci nasza reprezentacja bez kapitana. NT: To prawda, wczorajszy mecz był dowodem na to, że bez Roberta nasza kadra jest niepoukładana i nie możemy nawiązywać do choćby formy z EURO 2016. Czy w takim razie za te kilka lat, gdy większość kadry będzie kończyć swe kariery, Polska ponownie popadnie w kryzys, jaki miał miejsce do przybycia Adama Nawałki? MŁ: Obawiam się, że tak, ponieważ nie widzę w kadrze lidera, który mógłby wziąć na swoje barki przywództwo w reprezentacji po odejściu Roberta. Nie mamy charyzmatycznych piłkarzy w młodym wieku. Nie widzę też żadnego planu, który miałby przygotować nas na zmianę pokoleniową. Jerzy Brzęczek nie jest według mnie wystarczająco dobrym trenerem do pracy w reprezentacji, podkreślałem to od początku i zdania nie zmienię. Bez Lewandowskiego będziemy cierpieć. NT: Podzielam to stanowisko w 100%. Przenosząc się teraz na murawę wirtualną, jest w wolnych chwilach przez Ciebie grana jedna z piłkarskich gier - FIFA, PES czy Football Manager? MŁ: Na przestrzeni lat miałem okazję grać w każdą z tych gier, ale już dawno zrezygnowałem z PES-a. Według mnie rozgrywka tam jest dość sztywna, a piłkarze i futbolówka zachowują się nierealistycznie. Co do FIFY, to również jestem rozczarowany, jak ta gra wygląda obecnie, nie sprawia już takiej radości jak kiedyś. Football Manager to z kolei tytuł nieśmiertelny i bardzo często do niego sięgam. Obecnie rozgrywam karierę dwoma trenerami, jednym w Newcastle, a drugim w Radomiaku. FM jest niezwykle wciągający. NT: Właśnie ze względu na tegoroczną odsłonę mam zamiar zrezygnować na dobre z FIFY i przenieść się na FM-a. W takim razie poniekąd powiązane z tematem ostatnie pytanie, najlepszy trener w historii futbolu i najlepszy aktualnie? MŁ: Najlepszym trenerem w historii jest dla mnie Alex Ferguson, bo przez ćwierć wieku utrzymywał Manchester United na najwyższym poziomie, a po jego odejściu Czerwone Diabły popadły w kryzys, z którego nie mogą wyjść do dziś. Obecnie najlepszy jest według mnie Jurgen Klopp, to znakomity fachowiec, który doprowadził Liverpool do fantastycznego zwycięstwa w Premier League, a wcześniej do dwóch finałów Ligi Mistrzów z rzędu. Bardzo lubię także Pepa Guardiolę za to, co dokonał z Barceloną, jednak uważam, że teraz brakuje mu sukcesu z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Powinno się wymagać od niego przynajmniej dojścia do finału tych rozgrywek. NT: Zdecydowanie zgadzam się z Tobą, Maćku. Sir Alex Ferguson jest ponadczasowy, a Niemiec i Hiszpan są geniuszami w swym fachu. Osobiście szanuję także za zmysł trenerski Juliana Nagelsmanna oraz za multum osiągnięć Zinedine'a Zidane'a. MŁ: Julian Nagelsmann ma przed sobą świetną przyszłość. Jestem pełen podziwu, że w tak młodym wieku prowadzi już zespół, który walczył w półfinale Ligi Mistrzów. NT: Cóż, myślę, że na tym możemy zakończyć naszą miłą rozmowę. Serdecznie dziękuję za poświęcony czas oraz za pełen profesjonalizm w swych wypowiedziach. Mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się jeszcze nawiązać współpracę. Dziękuję, pozdrawiam i do usłyszenia. MŁ: Ja również dziękuję za tę rozmowę, poruszyliśmy wiele ciekawych tematów. Pozdrawiam!   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


05 WRZEŚNIA 2020, 20:57

Oficjalnie: Borussia Dortmund pozyskuje Reiniera Jesusa

19 SIERPNIA 2020, 13:58

Cristiano Ronaldo chce Karima Benzemę w Juventusie

16 SIERPNIA 2020, 14:00

Reinier coraz bliżej Borussii Dortmund

15 SIERPNIA 2020, 11:55

Cristiano Ronaldo zaproponowany FC Barcelonie?

13 SIERPNIA 2020, 13:41

Real Madryt przygląda się Paulo Dybali

10 SIERPNIA 2020, 14:45

„Bez względu na wszystko wypełnię swój kontrakt” - Gareth Bale [FELIETON]

01 SIERPNIA 2020, 20:33

Borja Mayoral wzbudził zainteresowanie Lazio Rzym

29 LIPCA 2020, 21:54

Eduardo Camavinga negocjuje z Bayernem Monachium

27 LIPCA 2020, 22:40