EKSTRAKLASA


Polska

Sezon 2019/2020 PKO Ekstraklasy zagrożony?
Problem koronawirusa zdaje się dotyczyć już całej Europy. Paraliżujący strach jest widoczny również w rozgrywkach piłkarskich. W zaistniałej sytuacji głos w sprawie ewentualnego zawieszenia gry na polskich boiskach zabrał prezes PZPN. Jak możemy wywnioskować ze słów prezesa, problem jest naprawdę poważny. Mimo zaledwie kilkunastu zdiagnozowanych przypadków tego wirusa, polscy działacze wolą "dmuchać na zimne". Coraz szybciej rozwijająca się epidemia paraliżuje kolejne rozgrywki, a sam Boniek, postanowił odnieść się do tej sytuacji. - Za chwilę możemy mieć w Polsce podobną sytuację jak we Włoszech, bowiem epidemia ma charakter rozwojowy. Czy grozi nam paraliż rozgrywek sportowych? Wydaje mi się, że jest to nieuniknione - komentuje Boniek. Działacz był również pytany o marcowe mecze reprezentacji, prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. - Na ten moment najbliższe mecze towarzyskie nie są zagrożone, aczkolwiek trudno coś teraz przewidywać i spekulować. Nie wiemy, czy skala epidemii wzrośnie w najbliższych tygodniach, czy sytuacja się poprawi. Na razie zachowujemy spokój, ale myślimy nad różnymi rozwiązaniami, bo nie można popełnić błędu - zakończył. W takiej sytuacji jednak nie można lekceważyć scenariusza, że rozgrywki w Polsce zostaną wstrzymane do odwołania. Mimo nielicznych przypadków występowania COVID-19 w naszym kraju, to całe środowisko piłkarskie woli "dmuchać na zimno". Aktualizacja: Mecze PKO Ekstraklasy będą odbywały się bez publiczności. Podobnie sytuacja ma się też w przypadku marcowych spotkań towarzyskich reprezentacji Polski. Niewykluczone, że obecny sezon polskiej ligi zostanie wcześniej zakończony.   📣 W związku z ryzykiem rozprzestrzeniania się koronawirusa (Covid-19) mecze #Ekstraklasa do odwołania odbywać się będą bez udziału publiczności.https://t.co/EoGPer40dJ — PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) March 10, 2020


09 MARCA 2020, 13:36

Transfery

Oficjalnie: Zagłębie Lubin sprowadza Dejana Drazicia
Po niespodziewanym i wielce prawdopodobnym transferze Bartosza Slisza do warszawskiej Legii, działacze Zagłębia szukają zawodnika, który mógłby zastąpić młodzieżowego reprezentanta Polski. Wiele wskazuje na to, że wybór padnie na 24-letniego Dejana Drazicia - informują dziennikarze "Przeglądu Sportowego". Ofensywny pomocnik jest już w Lubinie, gdzie lada chwila mają rozpocząć się jego testy medyczne. Jeżeli nie wskażą one żadnych przeciwskazań, były młodzieżowy reprezentant Serbii, wzmocni Miedziowych na zasadzie półrocznego wypożyczenia. Dejan Drazić swoją karierę rozpoczął, przywdziewając barwy takich klubów jak Teleoptik czy OFK Belgrad. W 2015 roku, za kwotę oscylującą w granicach miliona euro, zawodnik przeprowadził się do hiszpańskiej Celty Vigo. Pobyt na Półwyspie Iberyjskim nie był jednak wymarzonym czasem dla Drazicia. Mimo wypożyczenia do Realu Valladoid, piłkarz miał spory problem z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowej jedenastce, a po powrocie do Celty, Serb trafił do rezerw ekipy z zachodniej części Hiszpanii. W lipcu 2018 roku, po pomocnika zgłosił się Slovan Bratysława. Mimo niezłego początku, w obcenym sezonie 24-latek ma problem z łapaniem się do pierwszej jedenastki drużyny ze stolicy Słowacji. W trwających rozgrywkach piłkarz rozegrał 28 meczów, notując na swoim koncie 7 bramek. Przez serwis "Transfermarkt.de", Serb jest wyceniany na mniej więcej 600 tys. euro. Aktualizacja: Zagłębie Lubin oficjalnie potwierdziło wypożyczenie Dejana Drazicia.   Dejan Dražić wypożyczony do KGHM Zagłębia Lubin! 🇷🇸 👉 https://t.co/lR9bxZRm1k pic.twitter.com/c7Qe8hmdap — Zagłębie Lubin (@ZaglebieLubin) February 28, 2020


28 LUTY 2020, 13:27

Transfery

Oficjalnie: Rafał Pietrzak zawodnikiem Lechii Gdańsk
28-letni obrońca podpisał kontrakt z Lechią, dołączając tym samym do drużyny prowadzonej przez Piotra Stokowca - podała oficjalna strona gdańskiego klubu. Dwukrotny reprezentant Polski podpisał kontrakt z Biało-Zielonymi obowiązujący do 30 czerwca 2023 roku. Zawodnik ma zastąpić w pierwszej jedenastce Filipa Mladenovicia, który zdaniem mediów, jest bliski przenosin do rosyjskiego Achmata Grozny. Transfer obrońcy ma być również jego szansą na powrót do reprezentacji Polski. Wiadomo, że 28-latek znajduje się w kręgu zainteresowań selekcjonera Jerzego Brzęczka, a regularne występy w PKO Ekstraklasie, mogą przyczynić się do powołania piłkarza do kadry narodowej na zbliżające się wielkimi krokami EURO. Rafał Pietrzak nominalnie występuje na pozycji lewego obrońcy. Do Lechii trafił na zasadzie transferu definitywnego z belgijskiego Royal Excel Mouscron. W aktualnym sezonie piłkarz rozegrał 15 spotkań, notując na swoim koncie dwie asysty. Zawodnik jest znany z występów na polskich boiskach. W przeszłości reprezentował barwy takich klubów jak Górnik Zabrze, Zagłębie Lubin czy Wisła Kraków. To właśnie dobra gra w barwach Białej Gwiazdy zaowocowała transferem do Belgii i powołaniem. Przez serwis "Transfermarkt.de", Rafał Pietrzak jest wyceniany na 500 tysięcy euro.   Witamy w Gdańsku, Rafał!💚Więcej ➡️ https://t.co/0fgxaAgCex pic.twitter.com/sviVblLeDn — Lechia Gdańsk SA (@LechiaGdanskSA) February 20, 2020


20 LUTY 2020, 13:28

Polska

Największy wróg 22. kolejki PKO Ekstraklasy - rzut karny
Miało być widowiskowo, a wyszło jak zawsze. Polska Ekstraklasa nie przestaje zadziwiać. Tak jak w 21. kolejce mogliśmy śmiać się ze strzałów, po których rywale wznawiali grę z autu, tak w 22. kolejce PKO Ekstraklasy podyktowano 5 rzutów karnych w 6 spotkaniach. Co ciekawe, tylko w jednym z nich został zdobyty gol. Zacznijmy od spotkania Górnika Zabrze z Arką Gdynia. Gospodarze przeważali całe spotkanie i zasłużenie wygrali 2:0 po bramkach Igora Angulo i Pawła Bochniewicza. W pierwszej części spotkania, a mianowicie w 17. minucie został podyktowany rzut karny dla zespołu z Zabrza. Do piłki podszedł przeważnie skuteczny Igor Angulo, który ku zdziwieniu kibiców nie zdobył bramki. No cóż, ta kolejka była niesamowita. Drugim piątkowym spotkaniem był mecz pomiędzy Lechią Gdańsk, a mistrzem Polski, czyli Piastem Gliwice. Gdańszczanie wygrali 1:0 po golu Flavio Paixao w 63. minucie. Ten sam zawodnik w pierwszej odsłonie meczu przestrzelił rzut karny. Przejdźmy teraz do sobotnich zmagań niepowtarzalnej polskiej ligi. O godzinie 15:00 zajmujący ostatnie miejsce w tabeli ŁKS Łódź zremisował bezbramkowo z Wisłą Płock. Kolejnym spotkaniem, które było bardziej dramatyczne był mecz Pogoni Szczecin ze Śląskiem Wrocław. W 5. minucie przyjezdni mogli objąć prowadzenie, gdyż został podyktowany im rzut karny, do którego podszedł Erik Exposito. Strzelił tak samo jak jego poprzednicy, a mianowicie nie trafił w światło bramki i piłka powędrowała wysoko w trybuny. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Ostatni sobotni mecz PKO Ekstraklasy rozgrywały ekipy beniaminka Rakowa Częstochowa z wicemistrzem Polski Legią Warszawa. Po pierwszej połowie prowadzili gospodarze i do szatni schodzili w wyśmienitych nastrojach. Euforia jednak szybko opadła, gdyż tuż po wznowieniu drugiej połowy do ich siatki trafił Luquinhas. Minutę później ponownie prowadzić mogła ekipa prowadzona przez Marka Papszuna, ponieważ podyktowano jedenastkę dla jego drużyny. Karny nie został strzelony. W 73. minucie dla Wojskowych strzelił Jose Kante, lecz już 5 minut później gola wyrównującego z... rzutu karnego zdobył Petr Schwarz. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami i zajmują 1. ( Legia Warszawa) i 9. (Raków Częstochowa) miejsca w tabeli. W niedzielę przed nami jeszcze trzy spotkania.   Exposito dał popis, typowa Ekstraklasa... #POGŚLĄ pic.twitter.com/FElMSvlrWO — Pjotr Grabowski (@19pjotr93) February 15, 2020


15 LUTY 2020, 22:17

Transfery

Oficjalnie: Maciej Makuszewski wraca do Jagiellonii Białystok
Jaga ogłosiła kolejny, piąty już transfer tej zimy. Szeregi Jagiellonii Białystok zasilił Maciej Makuszewski, który dołączył do podlaskiego klubu na zasadzie wolnego transferu, po rozwiązaniu swojego kontraktu z poznańskim Lechem. Maciej Makuszewski to 30-letni prawy skrzydłowy, urodzony 29 września 1989 roku w podlaskim Grajewie. Swoją karierę rozpoczynał w rodzinnej miejscowości, Szczuczynie, gdzie trenował w juniorskich zespołach miejscowej Wissy. Barw tego klubu bronił w latach 1996-2002, kiedy to jego talent został zauważony przez trenerów łódzkiego UKS SMS podczas obozu w Reszlu. Do Łodzi trafił w 2002 roku, w wieku 12 lat. W klubowej akademii przebywał przez sześć lat, przechodząc po kolei przez wszystkie szczeble juniorskie. W międzyczasie otrzymywał również powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski, gdzie również radził sobie bardzo dobrze. Wszystkie te składowe doprowadziły do tego, że w wieku niespełna osiemnastu lat zadebiutował w seniorach łódzkiej ekipy. W swoim pierwszym sezonie w dorosłej piłce Makuszewski rozegrał dla trzecioligowego wówczas UKS SMS Łódź 27 spotkań, w których strzelił pięć goli. Dzięki dobrej formie, uwagę na młodego zawodnika zwróciły zespoły z wyższych lig. Urodzony w Grajewie piłkarz stanął zatem przed trudnym wyborem - czy zostać w Łodzi czy spróbować swoich sił w klubie z wyższych lig? Decyzję ostatecznie podjął i latem 2008 roku zdecydował się na pierwszą przeprowadzkę w trakcie swojej seniorskiej kariery. Zamienił Łódź na odległe Suwałki, gdzie zasilił szeregi tamtejszego zespołu, czyli drużyny Wigier. Do Suwałk przyjechał przed sezonem 2008/2009. Wigry rywalizowały wówczas w drugiej lidze i potrzebowały wzmocnień, żeby zapewnić sobie ligowy byt. Młody i bardzo zdolny Makuszewski miał być jednym z nich. I bardzo szybko te oczekiwania spełnił. Podczas swojego pierwszego sezonu w biało-niebieskich barwach praktycznie z miejsca wskoczył do pierwszego składu i przez całą kampanię prezentował się wprost wyśmienicie. Zagrał 32 spotkania i zdobył pięć goli. Z tonu nie spuścił również w drugim sezonie, kiedy wystąpił w 28 meczach i sześciokrotnie umieścił piłkę w bramce rywali. Taka dyspozycja sprawiła, że w jego kierunku zaczęły spoglądać bogatsze kluby, nie tylko z Polski. Mówiło się o zainteresowaniu ze strony Cracovii czy Polonii Bytom, a także francuskiego AC Ajaccio. Ostatecznie Makuszewski nie skusił się na żadną z tych opcji i wybrał ofertę podlaskiego klubu. Do Jagi dołączył na początku letniego okna transferowego w 2010 roku. Żółto-Czerwoni byli wtedy świeżo po osiągnięciu swojego największego sukcesu w historii, jakim było zdobycie Pucharu Polski. Z tym sukcesem wiązały się oczywiście również przywileje, takie jak gra w europejskich pucharach, w tym wypadku w eliminacjach do Ligi Europy. I to właśnie w tych rozgrywkach Makuszewski zadebiutował w koszulce z jotką na piersi. Miało to miejsce w meczu z Arisem Saloniki, 29 lipca 2010 roku, kiedy Jaga niestety przegrała 1:2. Maki wystąpił również w rewanżu w Salonikach, w którym podopieczni trenera Probierza zdołali zremisować 2:2, ale odpadli ze względu na rezultat dwumeczu. Jeżeli chodzi o ligowe zmagania, to również tutaj Maciek prezentował się z jak najlepszej strony. W swoim pierwszym sezonie w białostockiej drużynie 19 razy wybiegał na boisko, zdobył jednego gola i zanotował asystę. Do tego dorzucił wspomniany dwumecz z Arisem w Europie oraz dwa spotkania w rozgrywkach Pucharu Polskim, które okrasił dwoma golami. Ogólnie podczas całego swojego premierowego pobytu w Białymstoku Maciek 48 razy meldował się w protokole jako zawodnik na wszystkich frontach. Dziewięć razy kierował piłkę do bramki rywali i pięciokrotnie asystował przy trafieniach kolegów. W międzyczasie był ciągle powoływany do kolejnych kategorii młodzieżowych reprezentacji Polski, gdzie też prezentował się dobrze. Taka dyspozycja spowodowała, że oczywiście zaczęto o nim mówić w kontekście zagranicznego wyjazdu. Zaczęły się pojawiać pierwsze przymiarki, zaczęły spływać pierwsze oferty. Ostatecznie zarówno klub jak i Makuszewski zdecydowali się zaakceptować ofertę rosyjskiego Tereka Grozny (obecnie Achmat Grozny) i we wrześniu 2012 roku wychowanek Wissy Szczuczyn przeniósł się do Rosji. Warto wspomnieć, że podczas swojego pierwszego pobytu w podlaskim klubie Maciej Makuszewski miał także okazję świętować zdobycie swojego pierwszego w karierze trofeum, jakim był cenny Superpuchar Polski, który wygrano kampanii 2010/2011. Z klubem ze stolicy Czeczenii związał się Polak trzyletnim kontraktem. W nowych barwach zadebiutował dosyć szybko, bowiem już 22 września, czyli 16 dni po podpisaniu umowy. Pojawił się wtedy na placu gry w przegranym 0:3 meczu z Lokomotiwem Moskwa. Był to jeden z 14 ligowych występów podczas pobytu w Groznym, do których dorzucił dwa mecze w Pucharze Rosji. Nie zdołał w Czeczenii strzelić gola, zanotował tylko jedną asystę. Ogólnie nie mógł zaliczyć tego okresu do udanych. Po półtorej roku, kiedy nie grał za wiele, zdecydował się skorzystać z oferty przedstawionej przez działaczy Lechii Gdańsk i w styczniu 2014 roku przeniósł się na Pomorze, na zasadzie półrocznego wypożyczenia. W Gdańsku szybko się odbudował i z marszu wskoczył do składu. Wiosną zagrał w 16 spotkaniach Ekstraklasy, w których zdobył trzy bramki oraz dorzucił cztery asysty. Nic więc dziwnego, że przy pierwszej okazji Lechia ściągnęła Makuszewskiego na stałe. W Lechii spędził półtora sezonu po transferze definitywnym z Tereka. Dał się poznać gdańskiej publiczności jako dobry zawodnik, który regularnie występował w pierwszym składzie i co najważniejsze dawał liczby. W trakcie swojego pobytu zagrał w 57 meczach w lidze i pucharze, w których strzelił 10 goli i dwunastokrotnie notował ostatnie podanie przy golach kolegów. Jednak w styczniu 2016 roku zdecydowano się z Maćkiem pożegnać, przynajmniej tymczasowo, i wypożyczono go do występującej w portugalskiej ekstraklasie Vitorii Setubal. W Portugalii spędził wiosenną rundę sezonu 2015/2016, w trakcie której był podstawowym zawodnikiem, ale nie notował liczb. Wystarczy powiedzieć, że nie zdołał strzelić gola i udało mu się tylko raz asystować. Wrócił zatem do Gdańska, ale wiadome było, że nie zagrzeje tam zbyt długo miejsca. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do Macieja Makuszewskiego Lech Poznań, którego oferta rocznego wypożyczenia została zaakceptowana. Tym samym latem 2016 roku do Kolejorza zawitał nowy zawodnik. Przygoda w Lechu to najnowszy etap kariery Macieja Makuszewskiego. 30-letni piłkarz spędził w Poznaniu łącznie trzy i pół roku, najpierw przez pierwszy sezon (2016/2017) jako piłkarz wypożyczony, a następnie już jako pełnoprawny piłkarz Kolejorza. Razem z zespołem z Wielkopolski świętował w sezonie 2016/2017 zdobycie swojego drugiego w karierze Superpucharu Polski. Tamten mecz (wygrana 4:1 z Legią Warszawa) był jego debiutem w barwach poznaniaków, w którym strzelił nawet gola. W trakcie tamtej kampanii Maciek był absolutnie podstawowym piłkarzem jedenastki z Poznania, prowadzonej najpierw przez Jana Urbana, a następnie przez Nenada Bjelicę. Rozegrał wtedy wspomniany mecz o Superpuchar, 33 spotkania w lidze i siedem w rozgrywkach o Puchar Polski. Podstawowym piłkarzem Maciej Makuszewski był raczej podczas całego swojego pobytu w stolicy województwa wielkopolskiego - 69 spotkań na wszystkich frontach (el. Ligi Europy, Ekstraklasa, Puchar Polski i Superpuchar Polski), w których strzelił dziewięć goli i zanotował 26 asyst. Status pierwszoplanowej postaci w zespole prowadzonym obecnie przez trenera Dariusza Żurawia stracił dopiero w trakcie trwającego sezonu, kiedy zdołał jedynie pięć razy wpisać się do protokołu meczowego sędziów podczas meczu w Ekstraklasie jako zawodnik przebywający na boisku. W tym czasie nie zanotował żadnej asysty czy żadnego gola. Mówiąc o pobycie w Lechu nie sposób nie wspomnieć o kontuzji, jaką odniósł w grudniu 2017 roku. Zerwał wtedy więzadła krzyżowe i na blisko 140 dni był wyłączony z gry. Ze względu na tę kontuzję nie był brany pod uwagę przez selekcjonera kadry, Adama Nawałkę, w kontekście powołań na mundial w Rosji. Wcześniej mocno zgłaszał akces do kadry. Bowiem Maciej Makuszewski to nie tylko gra w klubach, ale także w reprezentacji Polski. O jego grze w młodzieżowych kadrach naszego kraju już wspomnieliśmy, ale przecież kariery reprezentacyjnej nie zakończył jedynie na juniorach. W pierwszej kadrze zadebiutował 1 września 2017 roku w przegranym meczu z Danią (0:4). Później na boisko w koszulce z orłem na piersi wybiegał jeszcze cztery razy, raz notując asystę przy golu Arkadiusza Milika w wygranym boju z Kazachstanem (3:0). Ostatnio, ze względu na brak gry w klubie, nie dostawał już powołań, ale jedno jest pewne - wciąż nie powiedział ostatniego słowa w reprezentacji Biało-Czerwonych. Maciej Makuszewski z podlaskim klubem związał się kontraktem do końca tego sezonu z opcją przedłużenia o następne 12 miesięcy. Będzie grał z numerem "9".   ‼️ PODPISAŁ ‼️Maciej Makuszewski został oficjalnie zawodnikiem Jagiellonii Białystok 💛♥️Dla popularnego „Makiego” to powrót do Jagi po ponad siedmiu latach.Maciek, życzymy samych sukcesów w naszym klubie! Witaj w domu! 🤩#MakiWitajWDomu #RazemOd100Lathttps://t.co/WkuACQY6yz pic.twitter.com/bTcjcGSohz — Jagiellonia (@Jagiellonia1920) February 12, 2020


12 LUTY 2020, 19:35

Oficjalnie: Lechia Gdańsk wypożycza Ze Gomesa

11 LUTY 2020, 14:15

Oficjalnie: Tomas Pekhart napastnikiem Legii Warszawa

10 LUTY 2020, 22:36

Oficjalnie: Przyśpieszony transfer Łukasza Zwolińskiego

08 LUTY 2020, 13:29

Oficjalnie: Henrik Ojamaa zawodnikiem Widzewa Łódź

08 LUTY 2020, 13:10

Widzew Łódź zatrudni Henrika Ojamę?

07 LUTY 2020, 17:21

Oficjalnie: Michał Żyro przenosi się do Stali Mielec

07 LUTY 2020, 15:58

Oficjalnie: Jacek Kiełb wrócił do Korony Kielce

06 LUTY 2020, 18:22

Oficjalnie: Krzysztof Kamiński golkiperem Wisły Płock

06 LUTY 2020, 14:51