Hiszpania

Luis Suarez, czyli wino na wagę złota [FELIETON]
Luis Suarez, czyli wino na wagę złota - zapraszamy na nasz felieton o El Pistolero. Sierpień był najgorszym czasem Urugwajczyka w Barcelonie. Blamaż z Bayernem zakończony wynikiem 8 do 2 dla drużyny z Monachium, telefon od nowego szkoleniowca ekipy Ronalda Koemana i informacja o tym, że Holender nie liczy w przyszłym sezonie na urugwajskiego snajpera. Większość kibiców Barcy miało zdanie podobne do Koemana - "Suarez OUT". Raził nieskutecznością, a jego gra frustrowała sympatyków Barcelony. Niektórzy mówili, iż spadek formy dotknął wszystkich zawodników i nie powinno się zwalać całej winy na jednego piłkarza. Ci sami apelowali o zostawienie urugwajskiego snajpera w klubie, jednak zarząd oraz trener podjęli już decyzję. Sytuacją zaczęli interesować się giganci futbolu i można było usłyszeć o takich zespołach jak Juventus czy Atletico. Końcowo to klub z Madrytu osiągnął porozumienie z Luisem Suarezem. Jego transfer był hitem (dodatkowo przeszedł tam za darmo), jednak pytania, jak odnajdzie się w nowej drużynie nie schodziły z ust sympatyków piłki na całym świecie. Urugwajczyk zamknął usta wszystkim niedowiarkom szybciej niż się tego spodziewano. Odrodził się napastnik kompletny, który przez wiele lat zachwycał swoją grą fanów na całym świecie. Efekt = 16 goli i 2 asysty w 17 spotkaniach, co czyni go najlepszym strzelcem ligi. Oczywiście El Pistolero stracił na szybkości, ale nie stracił najważniejszego, czyli łatwości strzelania bramek i umiejętności bycia lisem pola karnego. Cwaniacki styl, gra na marginesie spalonego to jedne z cech tego strikera. Skupia na sobie tak dużą uwagę obrońców, że czasami wręcz zmusza ich do popełnienia błędu i złego ustawienia się. W obecnej kampanii każdy strzał Luisa znajduje się w bramce. Tym, czym frustrował w zeszłym sezonie, w tym zachwyca. Sam zawodnik nie był pewny, że osiągnie tak wysoki poziom: „Wcale nie byłem pewien, czy osiągnę taki poziom. Trzeba się cieszyć tym momentem, bo jak napastnikowi idzie, to wychodzi wszystko”. Zawodnik swoją grą śmieje się w twarz osobom, które wyrzuciły go z Barcelony, a jego uśmiech najprawdopodobniej nie zniknie mu szybko z ust: „Było ciężko ze względu na sposób rozstania, ale chciałem wyjść z tego z twarzą dla swoich dzieci. Chciałem, aby zobaczyły, jak odchodzę w wielkim stylu”. „Trener zadzwonił do mnie i powiedział, iż nie będzie więcej na mnie liczył. Zaproponował, abym w ogóle się nie stawiał w klubie. Odparłem tylko, że nadal mam kontrakt i dlatego powinienem przyjechać na obóz przygotowawczy. Nikt nie wyjaśnił mi niczego dokładnie. Nie porozmawiałem też z Bartomeu, zrobił to dopiero mój prawnik”. Nawet, kiedy środkowy napastnik został "odpalony", to on wraz ze swoim najlepszym przyjacielem spędzali razem wakacje w tym gorącym dla Barcelony okresie. „Byliśmy w kajaku z dziećmi i odstawialiśmy je właśnie na brzeg. Mówiłem wtedy Leo Messiemu: wyobraź sobie, że teraz złapią nas paparazzi. Następnego dnia rzeczywiście zdjęcia były wszędzie”. Co ciekawe, Suarez przed opuszczeniem Camp Nou podobno zadeklarował, że może stać się zawodnikiem, który większość spotkań będzie zaczynał na ławce, jednak decyzja już zapadła, a konieczny wybór padł na Atletico. Zawodnik wypowiedział się również o ludzkich ocenach: „Pamiętam, że rok temu w Madrycie, gdy Ajax wyeliminował ich z Ligi Mistrzów, wszyscy powtarzali, iż Kroos jest skończony, Modricia wysyłali na emeryturę, Ramos był katastrofalny i nagle żaden zawodnik nie był doceniony. A w następnym sezonie wszystko poszło lepiej i nagle znów stworzyli legendarną drużynę, która sięgnęła po mistrzostwo. Ci sami piłkarze. Po porażce zawsze strzela się do wszystkiego i wszystkich. Ludzie bardzo łatwo osądzają innych: coś dzisiaj jest białe, jutro będzie czarne i odwrotnie. Lubią skrajne, odważne opinie. Szczerze myślę, że czasem brakuje nam spójności oraz cierpliwości, a przede wszystkim pamięci w odważnych osądach”. Cieszmy się grą Luisa Suareza póki możemy, bo jest to synonim napastnika kompletnego.   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


12 LUTY 2021, 16:21
Hiszpania

Pedri - dzieciak, który gra jak weteran [FELIETON]
Pedri - dzieciak, który gra jak weteran. Przychodząc do Barcelony w letnim okienku transferowym Pedriego postrzegałem jako dzieciaka, z wielką determinacją i talentem, ale nie jako osobę, która w bliższej niż się to wydawało przyszłości będzie jednym z najważniejszych zawodników w układance Ronalda Koemana. Kiedy zobaczyłem tego chłopaka na boisku odnosiłem wrażenie, że z numerem "16" gra dojrzały, świetnie rozumiejący grę, mądry, przede wszystkim doświadczony zawodnik, a nie 18-latek, który w lato przyszedł do Barcy za ponad 10 mln euro. Przecierałem oczy ze zdumienia, bo młody wszedł do klubu jak do siebie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i od początku swojej przygody zachwyca zarówno kibiców Barcelony, jak i cały piłkarski świat. Pedri jest zawodnikiem, który można rzec, nie podejmuje złych decyzji. Dostając futbolówkę do nogi, trzyma ją tak długo, aż nie zobaczy dogodnej sytuacji, żeby oddać ją w bezpieczne miejsce. Przypomina mi to sytuację, jakby chował piłkę do sejfu, a klucz schował gdzieś, gdzie nikt nie może go znaleźć. Młodziak jest niesamowicie mądry, dojrzały technicznie i mentalnie. Jest jednym z największych zjawisk ligi hiszpańskiej. Zawodnik z Wysp Kanaryjskich fantastycznie maskuje się podczas meczu. Duża część przeciwników grających z Barceloną, może uznać Pedriego za spokojnego, dobrego zawodnika i można odnieść wrażenie, iż to mu w zupełności pasuje. Ma oczy dookoła głowy i mimo, że wygląda niepozornie, w każdym momencie spotkania może zrobić coś niespodziewanego, co przyprawia o zachwyt sympatyków drużyny z Katalonii. Jest to niesamowite, bo czasami wygląda to jakby Pedri miał wokół głowy przyczepione kamery, które widząc zagrożenie każą mu oddać piłkę do partnera. Kataloński RoboCop. Jego starszy kolega z drużyny Clement Lenglet uważa, że nie ma on sylwetki atlety, ale myśli znacznie szybciej od innych. Potwierdzeniem tych słów może być fantastyczna współpraca z Leo Messim. Mogę stwierdzić, że nawet gdyby ta dwójka miała zawiązane oczy grałaby ze sobą równie dobrze jak teraz. Pedri swoimi magicznymi zagraniami rozpieszcza argentyńskiego geniusza, tym samym malując uśmiech na jego twarzy, o którym tak dużo w ostatnim czasie, można było przeczytać. Leo na początku sezonu sprawiał wrażenie smutnego. Nie ma co się dziwić - odejście Suareza, z którym są jak bracia, dodatkowa sytuacja z jego odejściem, do którego finalnie nie doszło, wyczerpały fizycznie i psychicznie Argentyńczyka. Czasami żałowałem, że Messi nie odszedł do innego klubu, ponieważ było mi go zwyczajnie żal. Zawodnicy Barcy wyglądali, jakby dopiero co wyszli spod wieży Babel i ktoś kazałby im grać ze sobą bez porozumienia i wspólnego języka. W tej smutnej sytuacji pojawiło się światełko w tunelu. Był nim Pedri. Zachowanie młodego zawodnika na boisku odmieniło Messiego. Coraz częściej się uśmiecha, dodatkowo można zauważyć, z jaką ojcowską dobrocią i życzliwością podchodzi do młodego kolegi z zespołu. Rozumieją się bez słów. Ich zagrania zachwycają cały świat. Co niektórzy uważają ich za najlepszy duet na świecie, albo za nauczyciela i ucznia, którzy dyrygują całą klasą, ciągnąc ich za uszy do sukcesu. Właśnie takich piłkarzy potrzebuje Leo Messi. Rozumiejących jego intencje, przy tym inteligentnych i bystrych. Niesamowitą sprawą jest wartość Pedriego, która w październiku wynosiła 15 mln euro. Aktualnie wynosi 50 mln euro. To doskonale obrazuje nam, w jakim kierunku zmierza kariera młodego zawodnika i z jakim talentem mamy do czynienia. Jednak Pedri nie gwiazdorzy. Po meczu z Dynamem Kijów pojechał do domu taksówką, co rozbawiło cały internet, przy tym pokazując, że talent FC Barcelony jest normalnym, skromnym chłopakiem. Nie nosi nie wiadomo jak drogich ubrań. Zamiast saszetek za kilka tysięcy euro, taska swoje rzeczy w reklamówce, tak jakby wyszedł niedawno ze sklepu, a przed tym szybko schował do kieszeni listę z zakupami. Sama rodzina i otoczenie piłkarza mówią o tym, że twardo stąpa po ziemi i nie odchodzi myślami w chmury, a konsekwentnie i ciężko pracuje. Mam nadzieję, że kariera młodego zawodnika Dumy Katalonii pójdzie w dobrą stronę, bo na naszych oczach tworzy się legenda.   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


01 LUTY 2021, 11:57

WIDEO






Hiszpania

Oficjalnie: Leo Messi zostaje w FC Barcelonie
33-latek ostatecznie pozostanie w Katalonii na kolejny sezon. Leo Messi w ekskluzywnym wywiadzie dla "Goal.com" poinformował, że zostaje w FC Barcelonie na kampanię 2020/2021. Argentyńczyk nie miał wyjścia - chciał odejść do Manchesteru City, ale Josep Maria Bartomeu nie pozwolił mu na opuszczenie klubu za darmo i uparł się przy klauzuli wykupu wynoszącej 700 mln euro, która według Jorge Messiego (agent oraz ojciec Lionela) jest nieważna, a ponadto według przedstawicieli gracza miał on zapis o darmowym transferze. 138-krotny reprezentant Albiceleste i jego najbliżsi postanowili jednak nie iść ze sprawą do sądu i zawodnik pozostanie w zespole przynajmniej do 30 czerwca 2021 roku, po czym mógłby odejść na zasadzie wolnego transferu. Poniżej wywiad: - Nie byłem szczęśliwy i chciałem odejść. Będę kontynuował grę w Barcelonie, aby nie wejść na drogę sądową. Zarządzanie klubem przez Bartomeu to katastrofa. Nigdy nie pójdę do sądu z Barceloną. To klub mojego życia, dlatego zdecydowałem się zostać, by uniknąć prawnej przepychanki. - Od jakiegoś czasu w Barcelonie nie ma ani projektu, ani niczego, żongluje się i zakrywa dziury w miarę rozwoju wydarzeń. - Moje dzieci płakały, gdy dowiedziały się, że chcę wyjechać z Katalonii. Spojrzałem ponad to, chcę rywalizować na najwyższym poziomie, zdobywać trofea, rywalizować w rozgrywkach Ligi Mistrzów. - Prezydent jasno powiedział, że pod koniec sezonu pozwoli mi podjąć decyzję odnośnie zostania lub odejścia, ale nie dotrzymał słowa. On mówi, że nie poinformowałem o tym przed 10 czerwca, ale wtedy byliśmy w środku wydłużonych przez wirus rozgrywek, to nie był odpowiedni moment. - Chciałem odejść z Barcelony, bo chciałem szczęśliwie przeżyć moje ostatnie lata piłkarskiej kariery. A w Barcelonie w ostatnim czasie nie byłem szczęśliwy. - Zawsze mówiłem, że chcę zostać w Barcelonie i że chcę być częścią zwycięskiego projektu, by zdobywać z Barcą trofea. Ale od jakiegoś czasu nie ma zwycięskiego projektu ani niczego takiego. - Czułem się zraniony tym, co usłyszałem od ludzi, z mediów. Bolało mnie, kiedy kwestionowano moją miłość do Barcy, która nigdy się nie zmieni. - Przez cały rok powtarzałem prezydentowi, że chcę wykorzystać klauzulę i odejść, ale usłyszałem, że jedną opcją jest wpłacenie klauzuli (700 mln) albo pójście do sądu. Nigdy nie poszedłbym do sądu przeciwko Barcelonie.   🚨 WORLD EXCLUSIVE 🚨Lionel Messi will NOT be leaving Barcelona, we can confirm.We sat down with the man himself to clear up a few things 🐐Here's what he had to say: pic.twitter.com/NfnhGpZpXc — Goal (@goal) September 4, 2020   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


04 WRZEŚNIA 2020, 18:02

Hiszpania

Oficjalnie: Ronald Koeman objął FC Barcelonę
Znany włoski dziennikarz sportowy Fabrizio Romano informuje, że holenderski szkoleniowiec podpisze kontrakt z Blaugraną. Przypomnijmy, że w niedzielę w rozmowie z radiem "Tiempo de Juego" prezydent klubu z Barcelony - Josep Maria Bartomeu - ogłosił, że Quique Setien zostanie zwolniony z funkcji trenera Dumy Katalonii. Jest to konsekwencja zarówno tragicznej gry oraz wyniku w starciu z Bayernem Monachium w piątkowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów (2:8), ale także niespełnienia żadnego z nakreślonych przed nim celów. Setien z FC Barceloną przegrał walkę o mistrzostwo Hiszpanii, odpadł w ćwierćfinale Pucharu Króla, a teraz oczywiście również na tym samym etapie rozgrywek pożegnał się z Champions League. Po meczu z Bayernem media wykreowały trzech głównych kandydatów do objęcia posady trenera - Mauricio Pochettino, Xaviego oraz Ronalda Koemana. Ostatecznie najprawdopodobniej to ten ostatni zostanie szkoleniowcem Blaugrany. Media donoszą, że holenderski trener i w przeszłości wspaniały obrońca m.in. właśnie Barcelony, nie poprowadzi podczas przełożonego na przyszły rok Euro 2020 reprezentacji Holandii, której selekcjonerem jest od 2018 roku, gdyż woli przyjąć już teraz ofertę pracy w hiszpańskiej drużynie. W przeszłości jako trener Koeman prowadził już chociażby angielskie Southampton oraz Everton, a także Ajax Amsterdam czy Feyenoord Rotterdam. FC Barcelona przeżywa obecnie prawdopodobnie największy kryzys sportowy oraz wizerunkowy od kilku dobrych lat. Okres przygotowawczy oraz przyszły sezon pozwolą ocenić, czy ewentualne zatrudnienie Koemana będzie lekiem na całe zło, czy Blaugrana dalej będzie staczać się po równi pochyłej. Aktualizacja: FC Barcelona oficjalnie potwierdziła nowego trenera - zgodnie z przewidywaniami został nim Holender Ronald Koeman.   🙌 Welcome home, @RonaldKoeman! 💙❤️ #KoemanCuler — FC Barcelona (@FCBarcelona) August 19, 2020   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


17 SIERPNIA 2020, 17:11

Hiszpania

Oficjalnie: Martin Odegaard wraca do Realu Madryt
Jak informują wszystkie hiszpańskie media na czele z baskijskim "Mundo Deportivo", Real Madryt zdecydował się skrócić 2-letnie wypożyczenie Martina Ødegaarda do Realu Sociedad. Norweg znowu założy białą koszulkę po ponad 3 latach, kiedy to po raz pierwszy udał się na wypożyczenie z Realu do holenderskiego zespołu SC Heerenveen. W ubiegłym sezonie udanie reprezentował barwy zespołu z San Sebastian, występując w 36 meczach, w których zdobył 7 bramek oraz zaliczył 9 asyst. Tym samym znacznie pomógł klubowi uzyskać awans do rozgrywek Ligi Europy. Na powrót 21-letniego pomocnika naciskał zadowolony z występów Norwega Zinedine Zidane, odbywając z nim osobistą rozmowę. Francuz zapewnił, że będzie on odgrywał istotną rolę w zespole Królewskich w następnym sezonie. Według mediów, Real Madryt za skrócenie wypożyczenia Ødegaarda będzie musiał zapłacić dodatkowe 4 miliony euro, co nie powinno stanowić problemu, biorąc pod uwagę wartość Norwega wynoszącą 45 milionów euro. Aktualizacja: Real Sociedad potwierdził fakt, że Real Madryt skrócił wypożyczenie Martina Ødegaarda, który tym samym wraca na Estadio Santiago Bernabeu.   𝗠agia𝗔gilidad𝗥apidez𝗧alento𝗜nteligencia𝗡orthY compromiso. Ha sido un año inolvidable. Tusen takk, Martintxo 🇳🇴#AurreraReala pic.twitter.com/z2mo5RlkJ5 — Real Sociedad Fútbol (@RealSociedad) August 12, 2020   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


12 SIERPNIA 2020, 13:57

Hiszpania

Oficjalnie: Iker Casillas zakończył karierę piłkarską
39-latek powiadomił o ostatecznym zakończeniu swej przygody. Z pewnością "The Guardian" przekazał nam informację, na którą mimo wielu zapowiedzi i przesłanek odnośnie przyszłości zawodnika masa kibiców i tak nie była gotowa. Jednak sam Iker Casillas na swoim Instagramie powiadomił, że pora zmienić coś w swoim życiu. Dzieciństwo masy fanów futbolu było ukształtowane przez wspaniałe interwencje oraz parady Hiszpana. Ostatnio gracz FC Porto w przeciągu ubiegłych miesięcy przeżywał niezwykle ciężkie chwile. Cały świat wstrzymał oddech, gdy wyciekła informacja o zawale, jakiego ikona Realu Madryt doznała w 2019 roku. Już wtedy mówiło o się wstrzymaniu kariery przez golkipera z uwagi na zdrowie, które w życiu każdego człowieka jest przecież najważniejsze. Podczas swej przygody z piłką nożną zawodnik rozegrał w barwach Los Blancos aż 725 spotkań przez 16 sezonów w seniorskiej drużynie. W trakcie pobytu w stolicy Hiszpanii został pięciokrotnie mistrzem kraju, a także trzykrotnym triumfatorem najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek, czyli Ligi Mistrzów. Ponadto 4 razy wygrał trofeum Superpucharu Hiszpanii, dwukrotnie Puchar Hiszpanii, Puchar Interkontynentalny oraz Superpuchar Europy UEFA, a także ma na koncie Klubowe Mistrzostwo Świata. Z FC Porto raz wygrał rozgrywki Ligi NOS i dwukrotnie zdobył Superpuchar Portugalii. W narodowej reprezentacji w latach 2008-2012 na jego konto trafiły dwa Mistrzostwa Europy oraz zwycięstwo w Mundialu w RPA w 2010.             Wyświetl ten post na Instagramie.                   Lo importante es el camino que recorres y la gente que te acompaña, no el destino al que te lleva, porque eso con trabajo y esfuerzo, llega solo y creo que puedo decir, sin dudar, que ha sido el camino y el destino soñado #Grac1as Post udostępniony przez Iker Casillas (@ikercasillas) Sie 4, 2020 o 4:04 PDT   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


04 SIERPNIA 2020, 17:54

Hiszpania

„Bez względu na wszystko wypełnię swój kontrakt” - Gareth Bale [FELIETON]
W Anglii był uznawany za jeden z najlepiej rozwijających się talentów w historii. Gdzie się nie znalazł i co by nie zrobił, każde jego dotknięcie piłki było czystym złotem. Bez żadnych problemów deklasował legendy futbolu, a z najlepszymi na świecie rywalizował jak równy z równym. Nic dziwnego, że w końcu dostał ofertę z Madrytu, gdzie miał za zadanie być drugim Cristiano Ronaldo. Jednak z czasem zaczęły mu przeszkadzać dwie sprawy, z których na jedną nie miał wpływu, zaś następną wykreował sobie sam. Teraz jest cieniem samego siebie i pomimo przekonywania go do odejścia, ten wprost deklaruje, że nigdzie się nie wybiera. Taki obraz Garetha Bale'a. Już niemal 7 lat Walijczyk występuje w barwach Królewskich, lecz natłok niekorzyści i negatywnych konsekwencji posiadania go w swoich szeregach do teraz odbija się czkawką włodarzom Realu Madryt, na czele ze szkoleniowcem Zinedinem Zidanem i prezesem Florentino Perezem. Problemów przybywa z dnia na dzień, a sam piłkarz nie ma zamiaru pomagać ich rozwiązać. Największym bólem w stolicy jest fakt, iż ten gracz w ogóle tam przebywa. Wbrew temu, co może mówić teoria, w praktyce wszyscy są bezradni w sytuacji, w której znajdują się zarówno członkowie zarządu, jak i zawodnicy. Skromny chłopak z Southampton wojuje światem Do pierwszej drużyny Świętych Bale został wcielony w wieku zaledwie niespełna 17 lat. Mimo niezwykle młodego wieku potrafił zrobić różnicę na boisku i od początku imponował atutami, które przez wiele następnych lat wyróżniały go na arenie międzynarodowej. Długo tam miejsca nie zagrzał, ponieważ ten człowiek był stworzony do rzeczy wielkich, więc jego pracodawca też musiał być marką światowej klasy. Najprzytomniejszy w boju o podpis wtedy 18-latka był Tottenham Hotspur. Jak się później okazało, 10 milionów funtów zapłacone za Walijczyka to były grosze. Ciężko słowami opisać, co w Premier League i europejskich pucharach wyczyniał piłkarz, który ze stricte pomocnika miał od teraz więcej zadań defensywnych i grał nominalnie jako lewy obrońca bądź wahadłowy. Młodzi fani piłki nożnej z różnych kompilacji mogą kojarzyć wyścig z Bacarym Sagną, który Francuz skończył na murawie. Jednak na pewno większość amatorów tego cudownego sportu pamięta hat-trick przeciwko Interowi Mediolan, gdzie za plecami gracz z Londynu zostawiał legendę Nerrazurich i reprezentacji Argentyny - Javiera Zanettiego. Tym samym z pewnością zasłużył na miano piłkarza sezonu angielskiej ekstraklasy w roku 2011 i 2013, odpowiednio w wieku 22 i 24 lat. Transfer marzeń... przynajmniej na razie W 2013 roku świat obiegła informacja o tym, że 24-latek odejdzie po sześcioletniej przygodzie z White Hart Lane, a zgłosił się po niego sam Real Madryt. Kwota transferu również powala na kolana jak na tamte lata, bowiem jeśli wierzyć wszelkim doniesieniom, transakcja ta kosztowała łącznie Królewskich 100 milionów euro. Ogromne pieniądze i co za tym idzie równie wygórowane oczekiwania. Jak można było się spodziewać, początkowo z roli zawodnik tym razem przekwalifikowany na skrzydło wywiązywał się jak należy. Kto by przypuszczał, że podczas finału Pucharu Króla decydująca bramka, zważywszy na absencję Cristiano Ronaldo, zostanie zdobyta w stylu, w którym sam Portugalczyk mógłby nie dać rady. Nikt nie pomyślałby, że w trakcie wyścigu z Marciem Bartrą wygoniony niemalże pod ławkę rezerwowych Walijczyk zdoła wygrać tę batalię, opanuje piłkę, wparuje w pole karne i zanotować trafienie, zaszywając bezradnego Pinto. Wiadomo, że z czasem zdarzały się gorsze występy i urazy, lecz piłkarz takiego formatu musiał sobie z tym poradzić. No właśnie sęk w tym, że nie musiał. Niegdyś człowiek z żelaza, dzisiaj z porcelany Obawy największych pesymistów o to, że Gareth Bale zostanie z biegiem czasu tak zwaną w piłkarskim żargonie "szklanką", z biegiem sezonów zaczęły się potwierdzać. Człowiek, który w najważniejszych momentach miał pomagać gwieździe i legendzie Los Blancos, co najwyżej zastępował ledwo wyzdrowiałych kolegów z drużyny na łóżku szpitalnym. Nic więc dziwnego, że chociaż jeszcze wtedy nie myślano o zdegradowaniu zawodnika w hierarchii, tak zwyczajnie bano się na niego stawiać, gdyż każda minuta na boisku mogła być tą, w której stanie się coś, co ponownie wyłączy z gry tego gracza. Jeśli zsumować liczbę gier, jaką Bale opuścił ze względu na wszelkie dolegliwości i problemy zdrowotne, otrzymamy przerażającą liczbę 84 spotkań. Człowiek od meczów ważnych Trenerskie rządy ikony Realu Zinedine'a Zidane'a były najcudowniejszym okresem dla drużyny w XXI wieku, a przynajmniej dla większosci obecnych w kadrze piłkarzy, bowiem niegdyś gwiazdor Premier League dostawał o wiele mniej szans niż miało to miejsce do tej pory. Z pewnością wciąż w zbudowaniu zaufania nie pomagał brak możliwości występów na boisku, jednak z czasem ciężki charakter zawodnika dawał o sobie znać. Przekonany o swej ważnej roli w zespole bez obawy o poniesienie konsekwencji rozpoczął konflikt ze szkoleniowcem i gdy tylko na jaw wychodziły zamiary i tym samymy pogłoski o odejściu z Madrytu, ten natychmiast im zaprzeczał i zapewniał o pozostaniu w klubie. W końcu nadszedł wyjątkowy dla fanów futbolu dzień, jakim jest finał Ligi Mistrzów. Królewscy mieli okazję dokonać niemożliwego i wygrać te rozgrywki trzeci raz z rzędu, a plany chciał pokrzyżować im Liverpool. Oczywiście Gareth Bale rozpoczął widowisko na ławce rezerwowych. Mecz był niezwykle wyrównany. Po kuriozalnym golu Benzemy i odpowiedzi Sadio Mane mieliśmy remis. I wtedy na murawie pojawił się już wyśmiewany i wyszydzany przez wielu obserwatorów piłki nożnej gracz. I jak się przywitał z obecnymi na stadionie? Przepięknymi nożycami dał prowadzenie swemu teamowi, a późniejsze trafienie, za które mógł dziękować Lorisowi Kariusowi, dało wymarzony tytuł. To był następny finał w bezbłędnym wykonaniu wyjątkowego Walijczyka. To wlało nadzieję w serca niektórych, że on jeszcze powróci i znowu podbije piłkarski świat. Wiara ponoć czyni cuda, jednak tutaj nie zaingerowała. Zastępca Ronaldo zastąpiony chłopakami z faweli 2018 rok to dla Realu Madryt czas pożegnań ludzi, którzy dali temu klubowi całych siebie i zostawili tutaj swoje serca. Posadę szkoleniowca porzucił Zidane, lecz najgorsze było chyba pożegnanie Cristiano Ronaldo, który porozumiał się z Juventusem Turyn. Wtedy sądzono, że wielkiego Portugalczyka godnie zastąpi piłkarz z Wysp. Paradoksalnie, w związku z takim obrotem to Bale'a postanowiono zastąpić, ponieważ Królewscy dążyli do sprzedania go. Były oferty z Manchesteru United, Tottenhamu czy nawet niezwykle lukratywna z Chin, na mocy której Gareth zarabiałby 1 milion euro tygodniowo. Jednak i tym razem, jakby przy użyciu "liberum veto", sam zainteresowany zanegował ponownie swe odejście. Tym samym w najgorszym od lat sezonie Los Blancos, pożytku z podatnego na kontuzje gracza znów nikt nie miał, a ten w najlepsze pobierał wynagrodzenie. "Wolałbym grać w golfa, ale tu dobrze płacą" Swego czasu obecnie 31-latek przyznał otwarcie, że futbol nie sprawia mu tyle samo radości, co kiedyś i dla niego i jego rodziny jest wyłącznie źródłem utrzymania. Za to potwierdził, że z zamiłowania w trakcie absencji od piłki nożnej zazwyczaj pogrywa w ukochanego golfa. To już sprawiło, że kibice Realu Madryt z miejsca stracili zaufanie do wartego w 2013 roku 100 milionów euro piłkarza. Jednak prowokował on dalej. Po zakwalifikowaniu się z reprezentacją na Mistrzostwa Europy, radość kapitan kadry okazywał tańcząc z flagą z napisem "Wales, Golf, Madrid - In That Order", jasno przekazując, że pobyt w Hiszpanii nie ma nic wspónego z przyjemnością, a jest tylko pracą. Zakończony sezon La Ligi Santander pokazuje sytuację Garetha, która wbrew przekonaniom nie jest taka zła, jak się wydaje z jego strony. Faktycznie, sznas do gry wielu nie dostaje, ale wypłata jest naprawdę sowita. Z tym, że podejście do roli w drużynie można już nazwać bezczelnym. W ciężkich czasach, kiedy wirus na całym świecie zbiera żniwo, zawodnik na ławce rezerwowych używa maseczki ochronnej jako opaski na oczy, symulując sen, a ponadto jak małe dziecko bierze rolkę po ręczniku i udaje, że jest ona teleskopem. Zostanie, choćby miał nie mieć formy na Euro 2021 Wraz ze zbilażającym się letnim okienkiem transferowym, zarząd mistrza Hiszpanii ponownie będzie podejmował próby pozbycia się Garetha Bale'a. Jak można się jednak domyślać, ten znów ma zamiar grać na nosie swojemu pracodawcy. Zdążył już otwarcie powiadomić, że jego celem jest wypełnienie kontraktu, obowiązującego do 30 czerwca 2022 roku. Wygląda na to, że przeprowadzkę doradza mu nawet selekcjoner reprezentacji Walii, Ryan Giggs. To niestety też przyniosło opłakane rezultaty, gdyż 31-latek powiadomił legendę Manchesteru United, że nawet za cenę braku formy na turnieju ma zamiar pozostać w Madrycie. Upadła gwiazda i szkodnik Podsumowując, zawodnik ma na celu tylko jedno - mieć możliwość zarobienia na komfortowe i luksusowe życie, bez względu na cierpienie innych. Zna on swoje prawa i nie ma najmniejszych chęci rezygnować z tego, co mu przysługuje. Jednak szacunku w stolicy już nie odzyska, dopóki nie pożegna się z obecnym pracodawcą. Dla nielicznych pozostanie tylko pechowcem i upadłym talentem, któremu należy współczuć, bowiem dla znamienitej większości jest najzwyczajniejszym szkodnikiem, działającym na szkodę wszystkim. Można jedynie współczuć fanom Los Blancos, że w miarę spadania tej gwiazdy nie spełnia się ich życzenie, zapewne brzmiące "Błagamy Gareth, opuść nas", a z ust bardziej porywczych i sfrustrowanych kibiców prośba ta przybiera formę bardziej wulgarnej alternatywy.   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


01 SIERPNIA 2020, 20:33

Hiszpania

Arthur Melo odmawia powrotu do FC Barcelony
23-latek nie chce już wystąpić w koszulce Dumy Katalonii. Jak wiadomo już od dłuższego czasu Arthur Melo opuści szeregi FC Barcelony, by przenieść się do Juventusu Turyn na zasadzie wymiany pomiędzy klubami, w ramach której na Camp Nou ma dołączyć Miralem Pjanić. Jednakże według ustaleń, zawodnicy w barwach obecnych jeszcze pracodawców mają rozgrywać spotkania, dopóki ich zespół nie pożegna się z prestiżowymi rozgrywkami, jakimi jest Liga Mistrzów. Przed wicemistrzem Hiszpanii ciężkie starcie z Napoli, zwłaszcza że w pierwszym spotkaniu padł remis 1:1. Lecz to nie ma zamiaru w żaden sposób przekonać Brazylijczyka do powrotu do Blaugrany. Z racji na otwarty konflikt z władzami klubu, a w szczególności z trenerem Quique Setienem, ten nie zamierza juz wystąpić ani minuty w bordowo-granatowym trykocie. Tenże piłkarz odmówił stawienia się na obowiązkowych testach na ewentualną obecność koronawirusa i powiadomił władze, że z jego strony przygoda z zespołem jest zakończona. Jakby tego było mało, pomocnik ma równiez żądać przedwczesnego zerwania umowy, by nie ciążył na nim obowiązek reprezentowania aktualnego zespołu. Nie jest szokiem, że Barcelona nie ma zamiaru brać udziału w absurdalnej i nierozsądnie przeprowadzanej grze członka kadry Canarinhos i w przypadku ciągłego buntu i niedostosowania się do zasad LM zostanie na niego nałożona kara dyscyplinarna. Komizmu całej tej sytuacji dodaje fakt, iż badaniom poddał się nawet rezerowowy napastnik, Duńczyk Martin Braithwaite, ponieważ nawet nie może on zgodnie z zasadami wystąpić w zbliżającym się spotkaniu 1/8 finału rozgrywek Ligi Mistrzów. Warto przypomnieć sobie wszystkie wybryki wcyhowanka Gremio od momentu, gdy ten przeszedł do Hiszpanii. Początkowo zachwalał go sam Lionel Messi, gdyż dawał on powody, by mówiono o nim jednocześnie głośno, ale i pozytywnie. Z czasem kłopoty uczepiły się Arthura Melo i nie chciały juz go opuścić. Jego lekkomyślność przekraczała momentami wszelkie tolerowane w profesjonalnym futbolu normy. W czasie, który ten miał poświęcić na rekonwalescencję, a także odpoczynek, by jak najszybciej wrócić do pełni formy, ten beztrosko spędzał czas jeżdząc na desce snowboardowej, co oczywiście nie umknęło uwadze wiecznie zainteresowanych mediów. Kolejny przejaw nieodpowiedzialności Brazylijczyka mógł nie tylko wpłynąć na jego karierę, ale i zdrowie i życie. Momentalnie cały świat obiegła informacja, jakoby pomocnik został odsunięty od treningów z drużyną, gdyż istnieje realne zagrożenie posiadania przez niego choroby wenerycznej. Ten news zszokował większość kibiców na całym świecie i dał im do zrozumienia, że postrzegany jako kolejny wielki talent piłkarz przez własną głupotę niszczy sobie przyszłość. Również sama matka gracza krytykowała w sposób otwarty na portalach społecznościowych politykę władz FC Barcelony, oskarżając je o celowe odsuwanie od kadry meczowej jej syna. Jednak największy incydent miał miejsce w marcu 2019 roku, dwa dni przed El Clasico. Większość zawodników myślami było tylko przy tym spotkaniu i tym, by doprowadzić swą psychikę i ciało do stuprocentowej skuteczności i odporności. Lecz od każdej reguły jest wyjątek, a w tym przypadku wyjątek zamiast trenować zabawiał się w Brazylii na imprezie urodzinowej kolegi z reprezentacji Neymara Jr. Ostatni najświeższy przykład braku dojrzałości piłkarza środka pola to celowe, obsceniczne oraz atencyjne ziewanie podczas meczu z Osasuną, Nic więc dziwnego, że od razu był on porównywany do Garetha Bale'a - wyobcowanego zawodnika Realu Madryt, który za to udawał, że śpi na ławce rezerwowych, a maseczka ochronna jest jego tzw. opaską nasenną. Jakkolwiek cała sytuacja się nie zakończy, Arthur Melo wydaje się być jeszcze zbyt niedojrzały na standardy profesjonalnego futbolu. Maurizio Sarri musi wierzyć, iż jego zespół zasili ktoś nieobliczalny, w przypadku którego pozostaje tylko nadzieja na rezygnację przez 23-latka z błahych przyjemności na rzecz rozwoju i kariery. Do bycia prawdziwą gwiazdą bowiem brakuje mu jeszcze przede wszystkich pokory.   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


28 LIPCA 2020, 18:30

Unai Emery przejmie Villarreal

20 LIPCA 2020, 18:19

Casemiro przedłużył umowę z Realem Madryt

29 MAJA 2020, 21:25

Oficjalnie: Aritz Aduriz ogłosił zakończenie kariery

21 MAJA 2020, 15:29

Achraf Hakimi przedłużył umowę z Realem Madryt

04 KWIETNIA 2020, 14:08

Real Madryt pod kwarantanną

12 MARCA 2020, 12:40

Martin Odegaard latem wróci do Realu Madryt?

07 MARCA 2020, 14:53

Real Madryt rozgromił Osasunę Pampeluna

09 LUTY 2020, 17:55

Zapowiedź: Real Madryt - Leganes

30 PAŹDZIERNIKA 2019, 17:10