Anglia

Oficjalnie: Mason Greenwood na dłużej w Manchesterze United
Mason podpisał nowy kontrakt z Manchesterem United, który będzie ważny do końca czerwca 2025 roku - dowiadujemy się z oficjalnej strony internetowej oraz mediów społecznościowych angielskiego klubu. Zaledwie 19-letni zawodnik zagrał w aż 82 meczach w barwach Manchesteru United, w których strzelił 21 bramek. Debiut w pierwszej drużynie zaliczył w marcu 2019 roku, kiedy wszedł z ławki podczas meczu Ligi Mistrzów przeciwko PSG. Dla reprezentacji swojego kraju rozegrał jedno spotkanie. W poprzednim sezonie Greenwood grywał na "9", jednak po przyjściu do klubu Edinsona Cavaniego, norweski trener Czerwonych Diabłów Ole Gunnar Solskjaer, przekwalifikował Masona na pozycję prawego napastnika/prawego pomocnika. Po dobrych występach w sezonie 2019/20 zasłużył on na koszulkę z numerem "11". W Manchesterze bardzo liczą na młodego Anglika, szczególnie, że jest on wychowankiem Red Devils. Pomimo doniesień mediów, jakoby Mason spóźniał się na treningi, czy podchodził do zajęć w sposób lekceważący, Solskjaer broni swojego zawodnika, a podpisaniem nowej umowy z 19-latkiem potwierdza wiarę w umiejętności niezwykle utalentowanego piłkarza. Greenwood podczas aktualnej kampanii zagrał w 29 starciach dla Manchesteru United, w których zdobył 4 gole i zanotował 5 asyst. Portal "Transfermarkt.de" wycenia młodego Anglika na 50 milionów euro.   Stay up to date with the latest reaction to @MasonGreenwood's big announcement! 😄⤵️#MUFC — Manchester United (@ManUtd) February 16, 2021   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


16 LUTY 2021, 14:02
Anglia

Niewypał, bez którego Tottenham Hotspur w tym sezonie nie dałby rady wypalić [FELIETON]
Tanguy Ndombele, czyli niewypał, bez którego Tottenham Hotspur w tym sezonie nie dałby rady wypalić. Na początku zeszłej kampanii Jose Mourinho na konferencjach prasowych wbijał szpilkę w przygotowanie byłego zawodnika Lyonu zaznaczając jego słabą fizyczność oraz tak samo słabą wydolność. W sezonie poprzedzającym przyjście Ndombele drużyna z Londynu grała w finale Ligi Mistrzów z innym zespołem z Anglii - Liverpoolem. Przegrana w finale zabolała wszystkich sympatyków Spurs. Przegrana dała do myślenia działaczom klubu, którzy nie szczędzili pieniędzy w letnim okienku transferowym. Konsekwencją ich działań był transfer Tanguya Ndombele z OL za 60 milionów euro. Francuz zbierał fantastyczne noty w rodzimym klubie wyrastając na jednego z najlepszych pomocników Ligue 1. Wejście do Spurs miał fantastyczne, bowiem już w debiucie strzelił bramkę z Aston Villą. W następnym spotkaniu zaliczył asystę w meczu z klubem z niebieskiej części Manchesteru - Man City. Potem nastąpiła posucha i Francuz przez swoją słabą dyspozycję, na boisku spędził zaledwie 700 minut. Nie tego spodziewali się kibice Tottenhamu po najdroższym zawodniku w historii klubu. Mourinho, który przyszedł po zwolnieniu Pochettino, nie ukrywał rozczarowania postawą pomocnika. To, że Premier League jest najbardziej wymagającą ligą na świecie wie każdy, ale Ndombele miał siłę by biegać tylko przez 60 minut spotkania, co w lidze angielskiej nie może mieć miejsca. Tanguy pierwszych miesięcy w Anglii nie mógł zaliczyć do najlepszych, ponieważ częściej przebywał na ławce, czy trybunach niż grał w meczach. W późniejszym czasie mogliśmy usłyszeć z mediów bliskich drużynie z Londynu, że Ndombele polepszył zarówno formę, jak i stosunki z Mourinho. Zaczął częściej grać, co skutkowało lepszymi występami. Kibice Spurs na nowo mogli zacząć wiązać z Francuzem wielkie plany. Sympatycy czekali na kogoś takiego, kim był Moussa Dembele, kogoś, kto umie utrzymać piłkę w posiadaniu oraz potrafi fantastycznie balansować grą. Oglądając grę 24-latka możemy mieć przebłyski występów Belga, co może ukazać nam, w jakim kierunku swoją formą szusuje Ndombele. W obecnym sezonie Tottenham oprócz Kane'a i Sona, jest uzależniony od Francuza, bo w aktualnej kampanii jest on jednym z najlepszych zawodników Premier League. Różne sztuczki techniczne, zagrania prostopadłe czy krótkie - nie robi to żadnej różnicy, bo w grze pomocnika wszystko wygląda łatwo i przyjemnie. Tanguy podniósł swoją wartość rynkową o 5 milionów, co również jest potwierdzeniem jego świetnej formy. W 16 występach obecnego sezonu angielskiej elity zanotował 3 bramki i 1 asystę, jednak liczby nie oddają prawdziwego wkładu Tanguya w grę Tottenhamu. Oglądajmy występy Ndombele, bo takich wirtuozów sztuki w tej kampanii Premier League nie znajdziemy wielu.   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


22 STYCZNIA 2021, 11:52
Anglia

Oficjalnie: Sokratis Papastathopoulos odchodzi z Arsenalu
Kanonierzy za porozumieniem stron rozwiązali umowę z 32-latkiem. Arsenal za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformował o zakończeniu współpracy z Sokratisem Papastathopoulosem. Mikel Arteta na początku tego sezonu zesłał doświadczonego obrońcę do rezerw, a tam wśród dużo młodszych kolegów wystąpił on zaledwie dwa razy. Reprezentant Grecji w tym okienku transferowym ma przejść do Serie A, gdzie interesują się nim Genoa CFC (jego była drużyna) oraz Lazio Rzym, chociaż zainteresowanie płynie także z Hiszpanii - mowa o Realu Betis i Sevilli, a także z Turcji, gdzie ofertę składa mu Fenerbahce Stambuł. Działacze Arsenalu bardzo chcieli pozbyć się stopera, dlatego pozwolili mu odejść zupełnie za darmo. Papa trafił na Emirates Stadium z Borussii Dortmund w lipcu 2018 roku za 16 milionów euro. Dla The Gunners rozegrał 69 meczów, zdobył 6 goli i zanotował 2 asysty. Portal "Transfermarkt.de" wycenia go na 4 miliony euro. Aktualizacja: Wygląda na to, że będziemy mieli zwrot akcji i Sokratis Papastathopoulos ostatecznie wróci do Grecji, a konkretniej do Olympiakosu.   Sokratis #papastathopoulos will come back in Greece and join @olympiacosfc @SkySports @Arsenal — Gianluca Di Marzio (@DiMarzio) January 23, 2021 🗞 Working closely with @SokratisPapa5 and his team, we have decided to cancel his contract by mutual consent — Arsenal (@Arsenal) January 20, 2021   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


20 STYCZNIA 2021, 17:32
Anglia

Oficjalnie: Brighton & Hove Albion FC skrócił wypożyczenie Michała Karbownika
Działacze Mew mieli dzisiaj naprawdę pracowity dzień w klubowym biurze. Brighton & Hove Albion FC za pośrednictwem swojej oficjalnej strony internetowej poinformował o skróceniu wypożyczenia Michała Karbownika do Legii Warszawa. Tym samym wszechstronny lewy obrońca najprawdopodobniej drugą część sezonu spędzi na boiskach Premier League, choć był przymierzany do czasowego transferu do Anderlechtu Bruksela. Mewy podały także do wiadomości publicznej informację o przedłużeniu kontraktu Tariqa Lampteya do 30 czerwca 2025 roku. Wychowanek londyńskiej Chelsea występuje w barwach drużyny z Falmer Stadium od stycznia 2020 roku, kiedy to trafił do tego zespołu za ponad 3 miliony euro właśnie z ekipy The Blues. Przypomnijmy, że włodarze Brighton & Hove Albion FC już wcześniej skrócili wypożyczenie także innego Polaka - Jakuba Modera, za którego Lech Poznań otrzymał rekordowe 11 milionów euro. Obaj piłkarze zostali kupieni przez Mewy w październiku 2020 roku i natychmiastowo oddani do macierzystych klubów. Teraz problem ma Legia Warszawa, bowiem po stracie Michała Karbownika, ciężko będzie Czesławowi Michniewiczowi obsadzić pozycję młodzieżowca w PKO Ekstraklasie. Lech i Legia za skrócone wypożyczenia otrzymali dodatkowe środki.   ✍️ Albion have recalled Michal Karbownik from his loan with @LegiaWarszawa. 🇵🇱 🤝 @firsttouchgames#BHAFC 🔵⚪️ — Brighton & Hove Albion (@OfficialBHAFC) January 17, 2021 ✍️ Sunday funday... 😎#BHAFC 🔵⚪️ pic.twitter.com/2gAB3hTEa5 — Brighton & Hove Albion (@OfficialBHAFC) January 17, 2021 ✍️ Albion will recall Jakub Moder from his loan spell at @LechPoznan effective from 1st January 2021.#BHAFC 🔵⚪️ — Brighton & Hove Albion (@OfficialBHAFC) December 18, 2020   ➡️ Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸 ➡️ Kliknij i polub naszą stronę na Facebooku: @nowinkitransferowe 👍 ➡️ Kliknij i zaobserwuj nas na Twitterze: @nowinkitransfer 🐦


17 STYCZNIA 2021, 18:51

WIDEO






Anglia

Londyńscy trzej muszkieterowie [FELIETON]
Jeden miesiąc w futbolu to wieczność. Jeśli ktoś twierdził inaczej, to losy trzech londyńskich klubów - Chelsea, Arsenalu i Tottenhamu - powinny zmienić ten pogląd. To, jak grudzień i początek stycznia zmieniły humory w każdym z największych stołecznych klubów, jest bowiem prawdziwym rollercoasterem.   Z nieba do piekła... Kolejka numer 11. Chelsea rozpoczyna grudzień od zwycięstwa u siebie 3:1 z Leeds United, wskakuje na kilka godzin na fotel lidera, jednocześnie przedłużając liczbę meczów bez porażki w Premier League do dziewięciu. The Blues grają przyjemną dla oka, ale przede wszystkim skuteczną piłkę i wydaje się, że Frank Lampard wchodzi w najlepszy moment swojej trenerskiej kariery. Transfery za ponad 200 milionów euro nareszcie zaczną się spłacać, Chelsea włączy się do walki o mistrzostwo i do Świąt uzbiera mnóstwo cennych punktów. Właśnie, wydaje się...   Niemal cały miesiąc później w kolejce 17. wszystko wygląda niczym odwrócone. The Blues ponownie rozpoczynają miesiąc na Stamford Bridge, także i teraz wynik 3:1, problem w tym, że nie dla Chelsea. Manchester City urządził sobie istny koncert i rozjechał rywali, których gra była bardzo mizerna. Zamiast jeszcze niedawnego pierwszego miejsca, jest miejsce dziewiąte. Nic dziwnego, jeśli w sześciu poprzednich meczach zdobywa się zaledwie cztery punkty.   Frank Lampard natomiast zamiast cieszyć się z postawy swoich zawodników, musi obawiać się o swoją posadę. Tuż po starciu z The Citizens wielu już skazało 42-letniego Anglika na pożegnanie z Chelsea. Wiemy już, że nie stanie się to tak szybko, ale jak donoszą brytyjskie media, w przypadku potknięcia w meczach z Morecambe w Pucharze Anglii lub z Fulham w lidze, Roman Abramowicz nie będzie się wahał nad szukaniem nowego trenera. Trudno stwierdzić, czy to zmęczenie sezonem, czy zbyt duża pewność siebie zgubiła w ostatnich dniach The Blues. Oczekiwania po tak spektakularnym okienku transferowym są natomiast zbyt wielkie, aby móc pozwolić sobie na tak katastrofalną grę. Wiedzą o tym kibice, wie o tym Abramowicz, oby wiedział o tym także Frank Lampard.   ...i z piekła do nieba W 11. kolejce, kiedy Chelsea siadała na fotelu lidera, Arsenal był na równi pochyłej, po której staczał się coraz niżej. Porażka na otwarcie grudnia z Tottenhamem w derbach Północnego Londynu była czwartym spotkaniem Kanonierów bez zwycięstwa w lidze. Dorzucając później kolejne trzy, ekipa Mikela Artety znalazła się tuż przed Świętami na odległym piętnastym miejscu z zaledwie czterema punktami przewagi nad strefą spadkową. Wtedy też Sam Allardyce prowokacyjnie powiedział, że Arsenal jest konkurentem jego West Bromu w walce o utrzymanie.   W momencie, w którym wielu zaczęło skreślać Artetę, a media huczały od katastroficznych dla The Gunners wizji, przyszło ni stąd ni zowąd zwycięstwo 3:1 z Chelsea. Zwycięstwo efektowne, z polotem, choć nie bez nerwówki w końcówce, ale z pewnością w pełni zasłużone. Później wyszarpane 1:0 z Brighton na Amex Stadium, które jednak potwierdziło lepszą dyspozycję Arsenalu i kanonada na The Hawthorns przeciwko West Bromowi.   Efekt? Awans na miejsce jedenaste, przewaga dwunastu punktów nad strefą spadkową i zaledwie sześć punktów straty do miejsca dającego grę w europejskich pucharach. Mikel Arteta w krytycznym dla siebie momencie nie bał się postawić na młodych zawodników (szczególnie zaskoczyli Gabriel Martinelli i Emile Smith Rowe, znowu błyszczał Bukayo Saka) i co równie ważne - nie zwątpił w tych, którzy dotychczas spisywali się gorzej (Pablo Mari i Alexandre Lacazette). Teraz na Emirates Stadium nikt nie myśli już o zwalnianiu Hiszpana. Co więcej, w czerwonej części Londynu znów czuć nadzieję na to, że ten sezon nie musi być dla Kanonierów taki zły, jak wszyscy już myśleli.   Stary, dobry (?) Mourinho Grudzień najmniej burzliwie przeżyli na Tottenham Hotspur Stadium, choć i tam nie obyło się bez trudnych chwil. Wspomniane wcześniej zwycięstwo Kogutów nad Arsenalem nie było zaskoczeniem - piłkarze Jose Mourinho byli w świetnej formie, od dwóch kolejek znajdowali się na pozycji lidera oraz mieli świetną serię dziewięciu meczów bez porażki. Pragmatyczna gra procentowała i spory optymizm wkradał się do obozu Spurs.   I tutaj jednak 11. kolejka była punktem zwrotnym. Po starciu z Kanonierami nadeszły cztery spotkania (w tym bolesna porażka z Liverpoolem), w których ekipa Mourinho ugrała zaledwie dwa punkty. Tym razem zimna krew nie wystarczyła, Tottenham grał zazwyczaj przeciętnie i nie może winić nikogo innego niż tylko siebie o straty punktów. Najmocniej obrazowała to zmiana w postawie The Special One. Po kilku tygodniach pogodnego nastawienia do mediów, wróciła szorstka twarz Portugalczyka. Znów rozpoczęło się szukanie winnych wszędzie dookoła oraz zaklinanie rzeczywistości, jak to bardzo Koguty zasłużyły na zwycięstwo.   Faktem jest, że zasłużyły dopiero w meczu z Leeds (3:0), którym otworzyły dla siebie Nowy Rok. Kibice Tottenhamu ciągle nie mają powodów do narzekania - ich drużyna cały czas trzyma wysokie, czwarte miejsce oraz traci zaledwie cztery punkty do lidera. Okres świąteczno-noworoczny obszedł się więc z Kogutami nad wyraz spokojnie, ale i oni nie uciekli przed chwilowym wahaniem formy.   Sezon pełen niewiadomych Przykłady Chelsea, Arsenalu i Tottenhamu tylko pokazują, jak często może kruszyć się narracja drużyn, kibiców i mediów w tym sezonie Premier League. Trudno przewidzieć, w jakim miejscu cała trójka będzie za miesiąc, a tym bardziej na koniec maja. A jest to przecież zaledwie wycinek całej ligi. Odważę się powiedzieć, że nie pamiętam bardziej szalonej kampanii na Wyspach Brytyjskich. Można narzekać na brak kibiców, walka z koronawirusem co jakiś czas zaburza terminarz, ale tę kampanię zapamiętamy na długo właśnie z powodu tak wielu sportowych niespodzianek i zwrotów akcji. A nie jesteśmy nawet jeszcze w połowie rozgrywek...   Interesting. Very interesting.#PL pic.twitter.com/vGXNv6SLDn — Premier League (@premierleague) January 4, 2021   👀 Kliknij i zaobserwuj najlepszy piłkarski Instagram: @nowinki_transferowe 📸


05 STYCZNIA 2021, 21:13

Piłkarz (nie)potrzebny. Krótka historia Jamesa Rodrigueza

08 WRZEŚNIA 2020, 19:11

Oficjalnie: Patrice Evra wystąpił dla Brentham FC

30 SIERPNIA 2020, 14:33

Oficjalnie: Gareth Barry zawiesza buty na kołku

27 SIERPNIA 2020, 15:33

Oficjalnie: Dean Henderson przedłużył umowę z Manchesterem United

26 SIERPNIA 2020, 20:04

Newcastle United jednak nie zmieni właściciela

30 LIPCA 2020, 19:41

Kamil Grosicki spełnia swoje marzenie

30 LIPCA 2020, 13:07

Yaya Toure trenuje z Leyton Orient

24 LIPCA 2020, 12:40

Nieodpowiedzialne zachowanie Dele Alliego

23 MARCA 2020, 11:32